niedziela, 7 czerwca 2015

rozdział 11

Wiki POV:
Weszłam na sale i nie mogłam powstrzymać uśmiechu widząc tę bandę debilów którzy patrzyli na mnie jakby zobaczyli ducha, postanowiłam się odezwać
- suprajz!!
- no wiki... ale jak... ty, no wiesz- jąkał się Neymar z czego miałam również niezły ubaw
- a nie wiem, tak samo jakoś wzięło mnie na gotowanie i oto jestem... tadam!!
- no nie mogę... mój kochany śmierdziel będzie dla mnie gotował- wykrzyknął Fabregas
- Fabs... a czy ty czasem nie mówisz o sobie??
- no ale co ci się nie podoba... teraz przecież pachnę jak prawdziwy mężczyzna
- oczywiście... wmawiaj sobie tak dalej..,
- no to trzeba to uczcić, co powiecie na małe spotkanie u mnie w domu... cały skład no i oczywiście nasze żony lub dziewczyny oraz nasze cudne pociechy??- powiedział Pique
- tak!- wszyscy krzyknęli zgodnie
- no ale ja nie wiem- powiedziałam z małym niepokojem
- ale ty tu nie masz nic do gadania, impreza jest i tyle- podsumował moją wypowiedź Gerard
- no okeej- jeszcze chwilę się razem pośmialiśmy i poszłam razem z Gerardem do jego samochodu, bo oczywiście nie pozwolił mi on iść na piechotę, a broń boże żebym jeszcze jechała jakimś transportem publicznym, a mój samochód zostanie dowieziony do Barcelony dopiero za jakieś dwa dni... dowiedziałam się również że w pracy mam się stawić po jutrze na godzinę 12.00 co mi pasowało bo miałam dużo czasu do spania, w drodze  do domu obrońcy Barcelony śpiewaliśmy przeróżne piosenki które leciały w radiu... boję się że ludzie pomyśleli że nas w tym aucie zarzynają... no ale trudno raz się żyje. wjechaliśmy do garaży i weszliśmy do domu, pierwsze co spostrzegłam wchodząc do domu to straszny bałagan... wyglądało to tak jakby  Shakira nie mogła znaleźć żadnych ciuchów w swojej szafie i poza nią, o... o wilku mowa, zaraz się wszystkiego dowiemy
- Gerard!!
- co się stało słońce??
- pamiętasz tę szkatułkę którą dostałam od twojej mamy??
- no pewnie a co z nią?
- nie mogę jej nigdzie znaleźć, a twoja mama przyjeżdża w niedziele na obiad i powiedziała że chce zobaczyć czy jest ona cała i zdrowa, problem w tym że ja nie mogę jej nigdzie znaleźć no po prostu zapadła się pod ziemie, i ja naprawdę nie wiem gdzie może być, a szukałam wszędzie nawet pod zlewem, no nie wiem może Milan gdzieś ją dał, ale on mówi że jej nie brał, co ja teraz zrobię?- mówiła jak nakręcona, zastanawiam się czy nie pobiła ona rekordu w szybkości mówienia...
- ej skarbie, przede wszystkim to ty się musisz uspokoić- powiedział Gerard i ją do siebie przytulił- a teraz przypomnij sobie gdzie widziałaś ją po raz ostatni, usiądź sobie na kanapie i pomyśl, my w tym czasie posprzątamy ten bajzel, c'nie wiki- wygłosił swoją przemowę Geri
- no jasne, nie martw się na pewno się znajdzie, przecież nie mogła od tak wyparować, racja?
-no może masz racje- odpowiedziała już spokojna Shakira
- no oczywiście że mam - powiedziałam jej i się uśmiechnęłam- no to chodź Gerard trzeba ogarnąć ten syf, w końcu dzisiaj ma być ta twoja impreza
- nie moja tylko twoja, przypominam
- jaka impreza?- zapytała się zdziwiona Shakira
- a no bo dzisiaj nasza utalentowana wiktoria- i teraz Gerard dostał w łeb- auć! dobra nieważne... jak już mówiłam wiki zdobyła dziś pracę- powiedział na co shaki pisnęła ze szczęścia- ale to nie wszystko, zgadnij gdzie...? na Camp Nou!- Geri krzyknął a Shakira o mało co mnie w tej chwili nie udusiła
-ahh... jestem z ciebie taka dumna siostrzyczko
- tak, tak wiem, ja jestem po prostu zajebista!- krzyknęłam - a tak poza tym to gdzie jest Milan?
- jeszcze w przedszkolu- odpowiedziała mi szybko Shakira
- okej my tu gadu gadu, a ten bałagan się sam nie wysprząta- ponaglił nas Gerard- dlatego ja mam pomysł, wy tu posprzątacie a ja pojadę po żarcie i alkohol na imprezę
- no jasne Pique nie ma to jak wymigać się od obowiązków, no ale już jedź, coś ci zostawimy do sprzątnięcia, nie martw się
- no to pa!! i powodzenia- krzyknął na odchodne, Shakira dała mu całusa w usta a ja mu pomachałam, shaki włączyła jakąś szybką muzykę a ja zabrałam się za sprzątanie razem szło nam bardzo szybko, została już nam tylko łazienka a w zasadzie mi, bo Shakira pojechała po tego szkraba do przedszkola, ale nie przeszkadzało mi to, przystojny pan mop umilał mi czas, gdy uporałam się już z łazienką zeszłam na dół i położyłam się na o dziwo bardzo wygodnej kanapie, niestety nie dane mi było odpocząć ponieważ po jakiś 5 minutach do salonu wbiegł Milan i zrobił sobie z mojego brzucha trampolinę, dzięki bogu Shakira zdjęła małego ze mnie śmiejąc się jak głupia po kolejnych kilku minutach do domu wparował Gerard tak obładowany jedzeniem, że z poza toreb wystawała mu tylko jego czupryna
- no witam, piękne panie i szanownego pana wiem, wiem jesteście oszołomieni moją osobą
- Geri... kto cie tak w życiu okłamał? - zapytałam się go z czego Shakira miała niezły ubaw, a Pique minę jakby miał mnie zaraz zabić, na szczęście po chwili uśmiech zawitał też na jego twarzy
- dobra moje drogi teraz trzeba wszystko przygotować
- poprawka- powiedziała moja siostra- TY musisz wszystko przygotować, mu posprzątałyśmy cały dom
- ale to niesprawiedliwe...- mówił z miną zbitego psiaka
- no widzisz life is brutal- powiedziałam
- my idziemy się szykować, to w końcu impreza... co nie wiki?
-hah.. oczywiście... powodzenia!- powiedziałam mu dokładnie to co on powiedział nam gdy wychodził z domu na zakupy... razem z Shakirą i Milanem, weszliśmy na piętro i zaczęliśmy nasze przygotowania...
- no i jak myślisz Milan, w tym mi będzie ładnie- zapytałam się małego
- ciociu pseciez tobie jest we wsystkim ładnie, pamiętas
-ojj... no chodź tu niech cię uściskam, powiedziałam do słodkiego szkraba i wzięłam go w objęcia- no to ma to ubrać... tak?- mały twierdząco pokiwał głową z czego Shakira zaczęła chichotać
- ej wiki, jak to jest że trzy letni chłopczyk udziela ci porad modowych??
- a wiesz wspaniale, mówię ci to kiedyś będzie projektant
- no pewnie... po mamusi!- wykrzyknęła shaki
po skończonych przygotowaniach które nawiasem mówiąc u mnie trwały zaledwie pół godziny gdyż ani się nie malowałam, ani nie zakładałam sukienki, stwierdziłam że będzie mi niewygodzie, Shakira niestety nie była z tego powody zachwycona... a tak w ogóle to wyglądała zajebiście, nie wiem nawet jak tak można wyglądać... gdybym była chłopakiem, zazdrościłabym Gerardowi takiej narzeczonej
- dobra wiki impreza zacznie się za 10 minut także chyba możemy zejść na dół niektórzy już powinni być- tak jak powiedziała Shakira zeszłyśmy na dół nie zapominając oczywiście o Milanie... okazało się że połowa składu Fc Barcelony już jest na dole, nie powiem ale przeraziłam się, oczywiście poznałam już cały skład, ale nie poznałam ich kobiet oraz dzieci, ale mam stracha wszyscy przedstawiali mi się po kolei, ale mogę się założyć że nie pamiętam ich imion, najbardziej do gustu przypadła mi anto... bo tak prosiła by na nią mówić, żona Messiego, fantastycznie się z nią rozmawiało, właśnie słyszę jak ktoś woła mnie w tłumie okazuje się to być Gerard obok którego stoi Ney... a dalej WOW... tak krótkiej kiecki to ja jeszcze nie widziałam... a może ona kupiła ją w dziale dziecięcym?? mimo wszystko podeszłam do niech
- hej wiki Ney powiedział i się do mnie przytulił, nie powiem było to przyjemne uczucie, to ciepło które od niego biło... STOP! ogarnij się Santos.. powiedziałam do siebie w myślach- pozwól że przedstawie ci moją dziewczynę... Bruna poznaj Wiki... Wiki poznaj Brunę
- miło mi -powiedziałam i wystawiłam do niej rękę na którą w ogóle nie zareagowała... suka
- tak tak mnie też, Ney możemy już stąd iść, wieje nudą- powiedziała od niechcenia Bruna, och, ja już czuję że my się nie polubimy złotko, pomyślałam
-miałam już jej coś powiedzieć, ale przerwał mi Gerard
- no to co kochani tam jest bar, a jeśli chcecie potańczyć, to tam aktualnie jest parkiet...-powiedział i uśmiechnął się do nas, za rada mojego przyjaciela podeszłam do baru wzięłam sobie jakiegoś kolorowego drinka, który był przepyszny, niestety nie było mi dane delektować się tym napojem zbyt długo
- można prosić do tańca- usłyszałam nad sobą, gdy podniosłam głowę do góry, ujrzałam rozpromienioną twarz Daniego
- ależ oczywiście- poszliśmy na parkiet, okazało się że dani jest tak samo utalentowanym tancerzem co ja... co oznacza że robiliśmy przeróżne wygibasy kompletnie nie do rytmu muzyki
- hej dani tak w ogóle to gdzie są wszystkie dzieciaki...
- są  w innym pokoju, bawią się razem, a my możemy spokojnie tańczyć, oczywiście od czasu do czasu każdy tak zagląda żeby zobaczyć czy wszyscy jeszcze żyją- powiedział i zaśmiał się, najprawdopodobniej z mojej miny, dani miał jeszcze coś powiedzieć ale przeszkodził mu inny głos
- odbijamy...- i takim oto sposobem tańczę teraz z Barcelońską 11, i wiecie co... cholernie mu zazdroszczę, gdzie on się nauczył tak tańczyć, przetańczyliśmy jeszcze kilka piosenek, podczas których gadaliśmy o różnych pierdołach, właśnie puścili cudowną balladę, a ja nie wiedzieć co zrobić stałam tam jak kołek, na szczęście Neymar mnie uratował, położył moje ręce na jego karku, a sam swoje umieściła na moich biodrach, uczucie jakiego wtedy doznawałam było wspaniałe, jeszcze te jego cudowne oczy które przeszywały moją twarz na wylot, po skończonej piosence powiedziałam Neyowi że muszę wyjść na chwilę na świeże powietrze, zaproponował mi że pójdzie ze mną, podeszliśmy do huśtawki zawieszonej na drzewie
- siadaj to cię pohuśtam- powiedział a ja spełniłam jego prośbę
- patrz jakie cudowne niebo- powiedziałam cicho z głową uniesioną do góry, zatrzymałam huśtawkę i położyłam się na przyjemnie zimnej trawie
- tak, jest cudowne- powiedział Ney kładąc się obok mnie- czasami lubię patrzeć na niebo skrywa w sobie tyle tajemnic, tajemnic o których nigdy nie dane nam będzie się dowiedzieć
- ale przez to staje się ono jeszcze cudowniejsze, prawda?
-dokładnie, wiesz kiedy byłem mały, mama zawsze powtarzała mi że gdy będę miał jakiś problem, żebym spojrzał w niebo, wtedy odpowiedź sama przyjdzie mi od tak
-a moja mówiła, że nie ważne jak coś jest daleko, ważne jest by pamiętać o tym, mówiła mi to na przykładzie gwiazd, niby tak daleko, ale jak o nich mocno pomyślimy, to będą blisko- mówiłam i czułam moje wilgotne oczy, neymar spojrzał na mnie smutnym wzrokiem
- ej co jest... nie płacz, brzydko ci kiedy płaczesz- powiedział pocieszająco
- ehh... ale to jest takie trudne...
- jak chcesz to możesz mi o tym powiedzieć
- przepraszam ale jeszcze nie jestem gotowa
- rozumiem... tylko już nie płacz, bo ja też zaraz zacznę- powiedział a aj się zaśmiałam- no widzisz, o wiele lepiej- przybliżył dłonie do moich policzków i starł jeszcze łzy które się na nich pojawiły, i wtedy się stało, popatrzyłam w jego oczy w których widziałam małe płomyki oraz... troskę? sama już nie wiem, Neymar spojrzał na moje usta... co my do cholery robimy przecież on ma dziewczynę... ale te jego oczy, takie cudowne, gdy nasze twarze dzieliły od siebie milimetry, coś albo ktoś nam przerwał... z czego byłam zadowolona, ale też zła? tym kimś okazał się być wstawiony Fabs, który zataczał się do żywopłotu, żeby jeśli się nie mylę zwrócić dzisiejszy alkohol, nagle zawiał zimny wiatr, przez co na moim ciele pojawiła się gęsia skórka i przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz
- wracajmy do środka bo jeszcze mi się tu przeziębisz kruszyno - czy on się o mnie martwi??
-okej...
- ruszyliśmy w ciszy, ale nie takiej niezręcznej, gdy weszliśmy do środka przywitał mnie piekący w nozdrza zapach alkoholu, odczułam potrzebę pójścia spać, byłam padnięta, na dodatek jeszcze te emocje z naszym NIE pocałunkiem, zdecydowanie muszę odreagować snem
- Ney dzięki, przyjemnie się rozmawiało, mam nadzieję że jeszcze to powtórzymy...
- ja z miłą chęcią, to może po jutrze po treningu... wyskoczymy na "zapoznawczą" kawę, co ty na to
- z miłą chęcią już się nie mogę doczekać i - nie dane mi było skończyć bo do Neya podeszła ten długowłosy kij czyt. Bruna, od razu zatopiła w nim swoje wargi, a ja poczułam ukucie... zazdrości?? niee... to na pewno nie to... szybko chciałam stracić ich z oczu więc wspięłam się schodami na górę i bez żadnego przebrania padłam na łóżko... miałam piękny sen...




muhahaha jestem okropna... denerwuje mnie to że opisuje tylko jeden dzien tak długo, ale wydaje mi się że jekbym to robiła krucej, to wszystko działoby się za szybko... jak myślicie?? mam nadzieję że to chociaż odrobinę wam się podoba, ale tak ogulnie to jestem zadowolona z tego rozdziału... i WOW mam już cztery komętarze jak to zobaczyłam to od razu zaczęłam pisać ten rozdział... zeszło mi jakieś 2 godziny, ale było warto, mam nadzieję że docenicie moją prace, pozdrawiam wszystkich z całego serca, całuski... PS. rozdział niesprawdzany :P

5 komentarzy:

  1. Nie chcę być niemiła, ale powinnaś zwrócić uwagę na błędy ortograficzne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie noo... jest ok :-) ale przecież napisałam że nie sprawdzałam rozdziału :P

      Usuń
  2. Super, czekam na następny i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń