-Wybacz ale muszę odmówić- no a co ja mu miałam powiedzieć, facet ma dziewczyne, jak by sie dowiedziała że spotkam sie z jej chłopakiem to by mi chyba oczy wydrapała, ale wracając ney był chyba troszkę zdziwiony moją odpowiedzią, no ale kto by nie był?
- oh... no to... dozobaczenia- ney był troche zawiedziony i speszony wsiadł do swojego samochodu i z piskiem opon odjechał
Poczekałam jeszcze jakieś 5 minut i zjawił się pique
- wiki rusz ten poślad i chodź do auta- krzyknął mi Gerard, szybko pobiegłam do auta i równie zwinnie wsiadłam do samochodu.
- no i jak było na treningu
- a no wiesz troche nudy ale było by lepiej jakbym sama mogła grać
-no to czemu nie grałaś?
- no bo mnie speszyli że ja to tak świetnie gram i to tak jakoś
- aha... to wiki sie zawstydziła jakie to słodkie- za ten komentarz dostał porządnie ode mnie w łeb- ała... no co, a jak tam z Neymarem ??- zapytał sie mnie do tego śmiesznie ruszając brwiami
- no a jak ma być... ma dziewczyne poza tym nadal jestem na niego troche zła za tą akcję z davim
-serio? Wiesz mogłabyś mu trochę odpuścić... wiesz jak się chłopak stresował że ty sie do niego odzywać wogule nie będziesz, mówię ci przez cały czas spędzony w szatni pytał się mnie w skali od 1-10 jak bardzo jesteś na niego zła, a ja mu wtedy że nie wiem, a ten tak cały czas... rozumiesz? Cały czas- no dobra że ja jestem kulturalna to za te jego wypociny muszę mu jakoś odpowiedzieć
- och no geri widzę że się namęczyłeś tym monologiem, dlatego pomyślę nad tym, no bo sam wiesz jak to jest, to tak jakby Shakira zostawiła z kimś nieodpowiedzialnym dziecko, i ono się zgubiło
- no ale naszczęście ty jesteś tą naszą opiekunką i ja nie musze sie o nic martwić
- no dobra udało ci się, już koniec focha na Neymara... ale pamiętaj drugi raz się tak nie dam... rozumiesz
- oczywiście, no to kiedy amierzasz powiedzieć neyowi że mu wybaczyłaś, może na jutrzejszym treningu?
- sorry Gerard, ale na jutro już mam plany i nie pojadę z tobą na trening
- ach jakiż to ty masz plany kochaniutka?
- nie powinno cie ty obchodzić
- ej no weź, bo pomyśle że idziesz na randkę i wszystkim to wygadam
- nie geri nie idę na randkę muszę sobie znaleźć jakąś pracę i mieszkanie nie mogę już na zawsze u was mieszkać, bo to tak trochę mi nie wypada
- ej nie rób mi tego, kto mi będzie rano takie pyszne śniadania gotował
-a Shakira?
- błagam cię, czy ty wiesz jak ona gotuje?- kiedy to powiedział to się uśmiałam
-ej bo ja jej to mogę powiedzieć
- ale ona to wie- cały czas mówił rozbawiony geri- niestety ale milan sie wygadał, i w takich świetnych nastrojach dojechaliśmy do domu, kiedy wparowaliśmy do domu Shakira robiła obiad... dalej to chyba nie trzeba mówić, ale dla niewtajemniczonych to tarzaliśmy się po podłodze jak jakieś kompletnie psychicznie osoby, przez co pierwsze co powiedziała Shakira było
- ile wam fabs tych cukierków dał?
- nie wiem nie liczyłam- ledwo co udało mi się to z siebie wydusić, ja przynajmniej mogłam coś powiedzieć, bo Gerard to się chyba zapowietrzył- ej Gerard nie zapominaj o oddychaniu, no wiesz to jest tak wdech i wydech wdech i wydech- przez moją jakże pomocną pomoc( to stwierdzenie jest poprostu prze) Gerardowi jeszcze gorzej się oddychało, naszczęście po jakiś 20, no dobra 30 minutach się uspokoił, wtedy mogliśmy sprawdzić czy to co mówił Gerard o jedzeniu shakiry jest prawdziwe, a boję się że to jednak prawda
- no to kochanie co dziś pysznego na obiad- mówił jak się spodziewaliście Gerard
- a wiesz postanowiłam zaszaleć i dziś na obiad jest risotto
- o mniam shaki uwielbiam to
- no wiem specjalnie dla ciebie właśnie to zrobiłam, także mam nadzieję że będzie ci smakować, co prawda milan nie lubi tego co gotuję ale według Gerarda to to jest pyszne- skończyła swoje przemówienie Shakira a ja po minie pique już bałam się tego chociaż dotknąć, no ale cóż raz kozie śmierć, tak jak szybko wzięłam to do buzi tak szybko chciałam się tego z mojej buzi pozbyć, ja rozumiem że nie trzeba być dobrym w gotowaniu, ale chyba nawet Gerard wie że do risotto trzeba najpierw ugotować ten ryż
- i jak wiki hymmm.. smakuje- zapytała sie mnie shakira z nadzieją w oczach, a ja nie miałam serca żeby jej powiedzieć że to co robiła było poprostu ochydne
- no wiesz Shakira... to jest naprawde strasznie dobre
- och dzięki, cieszę sie że ci smakuje
Uśmiechnęłam się do niech co ona odwzajemniła. Po skończonym obiedzie, jako jedyna z całej naszej dorosłej trójki postanowiłam posprzątać po obiedzie, najgorzej jednak poszło mi ze zmywaniem, ponieważ patelnia cała przypalona a do tego jeszcze całkowicie przywarł do niej ryż, musiałam się nieźle opracować żeby to doczyścić jednak ja jestem wielka i ja potrafie wszystko( czujecie ten sarkazm?) no dobra właśnie chowam ostatnią szklankę do szafki gdy do kuchni wchodzi Shakira z nawet fajnym pomysłem, a mianowicie zapytała sie mnie czy chciała bym zagrać z nimi w różne gry planszowe i też nie planszowe, oczywiście że się zgodziłam, będzie fajna zabawa
- no dobra to w co gramy najpierw miluś?- zapytałam się mojego siostrzeńca
- w monopoly- mały krzyknął od razu z radością w głosie
- dobra to ja rozkładam- tak jak powiedziałam tak też zrobiłam- kto zaczyna
- ja!- od razu wyrwał się pique i postano... pique?
- a może niech tak milan zacznie co gerardzie - zapytała się naszego dużego dziecka Shakira
- no dobra ale ja drugi- mówił zrezygnowany Gerard, a ja nie będę gorsza
- to ja chce być trzecia
- wiecie co??- zadała nam pytanie Shakira
- nie- opowiedzieliśmy razem
- ja czasami zastanawiam się czy mam do wychowania jedno dziecko, czy może raczej trzy
- wiesz co??- teraz ja sie jej zapytałam kiwneła głową żebym kontynuowała- ja też się czasami tak zastanawiam. Wszyscy razem zaśmialiśmy się i rozpoczęliśmy grę. Po jakiś dwóch godzinach grania w monopoly mieliśmy dość i postanowiliśmy zagrać w coś innego, tym razem wybierała Shakira
- a co powiecie na coś elektronicznego?
-ale co konkretnie kochanie
- no nie wiem może tak taniec
i już wtedy wiedziałam że jestem na straconej pozycji, ponieważ wszyscy na raz oczywiście prócz mnie krzykneli głośne tak. No to dobra jakoś może dam radę, jednak się myliłam
- no dalej wiki właśnie pokonuje cię milan
- oj cicho bądź Gerard
- co cicho trzy latek pokonuje cie właśnie w tańcu
-wiesz nigdy nie twierdziłam że jestem dobra w tańcu
I to był mój błąd, chwila nieuwagi i leżę na ziemi jak długa, a reszta się ze mnie śmieję, przez co ja też zaczęłam się śmiać , po jakimś czasie przestaliśmy się ze mnie brechtać
- to wcale nie było śmieszne
- nie no wcale- mówił sarkastycznie Gerard
- hej a tak właściwie to która godzina?
- dochodzi 9.30 a co?
- no to muszę iść odpocząć, jutro czeka mnie pracowity dzień
- serio to co jutro takiego będziesz robić??
- idę szukać pracy i mieszkania
- wiki a po co ty się tak z tym śpieszysz przecież jesteś w barcelonie dopiero kilka dni
- no wiem ale nie chce wam cały czas siedzieć na głowie
- dziewczyno czy ty nie ogarniasz, że to żaden problem cię tu trzymać?
- wiem już Gerard mi to mówił, ale ja już postanowiłam i zdania nie zmienię.
- ale ty jesteś uparta
-ciekawe po kim to mam??- Shakira zrobiła zamyśloną minę- dobra ja idę się umyć i lulu bo jutro nie wstanę.
- to o której ty masz zamiar wstać
- a coś tak koło 9
- i ty nie wstaniesz?? Boziu ale ty jesteś leniwa
- no wiem ale taką mnie kochasz prawda- zapytałam się jej przesłodko z oczami jak mort
- no oczywiście... a co ty myślałaś
- okej... to ja idę branoc
Wyszłam na górę i tak jak postanowiłam pierw poszłam się wykąpać, a potem lulu, co było najdziwniejsze to to że nic mi się nie śniło. Wstałam powoli było coś koło 9 także się wyrobiłam tak jak miałam w planach. Gdy weszłam do łazienki pierwsze co zrobiłam było umycie zębów, a potem szybko się wyszykowałam i zeszłam na dół do kuchni, nikogo w niej nie było. Szybko napiłam sie soku pomarańczowego mojego ulubionego i zagryzłam jakąś szybko dwoma tostami. Pogoda na polu była wprost wspaniała dlatego postanowiłam pójść pieszo. Ubrałam szybko buty i byłam gotowa do wyjścia jeszcze tylko ulubione perfumy i torebka, wychodzę. Szłam spokojnie ulicami barcelony, i dopiero teraz zauważyłam jaki to miejsce jest cudowne tutaj nikt się nigdzie nie śpieszy co jest zupełną odwrotnością do tego co dzieje się w Londynie, to miasto jest takie piękne, czasami zastanawiam się dlaczego nie zostałam tu na stałe jakieś trzy lata temu, ale odpowiedź nasuwa się sama poprostu nie byłam pełnoletnia, ale teraz teraz to coś innego teraz to ja sama podejmuje decyzję nikt mną nie rządzi, można powiedzieć że jestem w jakiś sposób wolna, byłam tak zamyślona że nie zauważyłam osoby na którą właśnie wpadłam... gdy podniosłam głowę, nie mogłam uwierzyć w to kogo widzę, a to...
Ach taki dramatyczny koniec... plisia o komentarze, a najlepiej takie w których piszecie swoje domysły na temat tajemniczej osoby na którą wpada Wiki... pozdrawiam... ha nie powiem wam jak mam na imię chociaż może jak ładnie poprosicie... hehehehe
A TERA SUCHAR:
co ma wspólnego łyżka z jesienią
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Je sie nią
HAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHHAHAHHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHAHAHAHAHA
poniedziałek, 30 marca 2015
piątek, 27 marca 2015
rozdział 7
OMG... to już dziś dziś zobacze jedyny na świecie niepowtarzalny i przepiękny Camp Nou jeju jaka ja jestem dziwna mam okazje spotkać cały skład fc barcelony i ja jaram się tylko stadionem, na ale co nigdy nie twierdziłam że jestem mądra.... no dobra może czasami nieważne. Jakoś wyczołgałam się z łóżka i poszłam do łazienki i spojrzałam na siebie w lustro... nie wiem czy to normalne ale ja uważam że wyglądam ładnie... a najbardziej w sobie podobajom mi sie moje oczy które mają tak zajebisty kolor niebieskiego że poprostu powala odrazu, pamiętam pierwszą reakcje Fabregasa na moje oczy wyglądał tak jakby go coś zamroziło szybko wyczyściłam swoje zębole i właśnie wtedy przypomniałam sobie o sytuacji która miała miejsce wczoraj, a ja nie wiem co mam o tym myśleć, cokolwiek. Szybko włożyłam na siebie czarne legginsy niebieski top oraz tego samego koloru vansy, d tego słuchawki i full cap z cisteczkowym potworem, powoli zchodziłam na duł i słysze ciche rozmowy...
-dobra to jak wiki zejdzie czy każdy wie co ma robić?- zapytał się Gerard
-tatusiu a jak tak będziemy robić to wiki zrobi nam wtedy śniadanie??- zapytał się milan, a ja tam za drzwiami już nie wytrzymywałam
-to tak to jest??-mówię z udawaną złością- byle by wykorzystać wiki... ale nie ma tak łatwo
-wiki!!-podbiegł do mnie milanek- ja nie chciałem, to tatus mi kazał
-i ty brutusie przeciwko mnie?? Od dzisiaj nie kupuje ci już cukierków-powiedział na żarty Gerard
-wybacz tatusiu ale wole obiadki wiki od twoich cukierków, one są strasznie niezdrowe, wiki mi czasami moze ciqstko upiec
-shakira w tej chwili dusi się ze śmiechu gerard ma focha milan stoi na środku kuchni z miną filozofa, a ja stoje przy ścianie i zastanawiam się... z kim ja żyje??? Tak mi się żal zrobiło tego gerarda że postanowiłam go pocieszyć, a co ... dzień dobroci dla zwierząt
-Gerard nie przejmuj się milanem dla mnie twoje cukierki są najlepsze na świecie, musisz mi powiedzieć skąd ty je bierzesz
- nie prubuj mnie pocieszać- mówi"rozpaczliwie" geri- ale jak chcesz wiedzieć to te cuksy dostarcza mi fabsiu dlatego się nie zdziw jak mu tam dzisiaj na treningu będzie odwalało... ale wiesz czasami się zastanawiam czy on przypadkiem nie ma tak zawsze
-o właśnie skoro mówimy już o treningu... to na pewno nikt nie bedzie mi miał ze złe jeśli tam będe
-o boziu wiki nie przesadzaj wiem że enqiere wygląda groźnie ale ten facet jest potulny jak baranek, nie ma o co trząść(trzęść) gaciami
- okej ale ja i tak wole się upewnić
-okej no to Shakira ty jesteś z Milanem a ja i wiki wpierdalamy na boisko
-no tak, ale czy wy musicie tylko o piłce... nawet przy śniadaniu??
-no a czemu nie??- powiedzieliśmy to rzem a Shakira nie wytrzymała i pękła głośnym śmiechem... my oczywiście wraz z nią... jak razem to razem
-dobra ja już nic nie mówiłam- Shakira dała gerardowi buziaka i poszła ubrać milanka swoją drogą kiedy milan widział jak jego rodzice sie całują dało sie u niego usłyszeć tylko blee...
- no dobra młoda za...- zaczął mówić ale jak tylko usłyszałam to słowo to od razu mu przerwałam
-coś ty powiedział??
-że za 1.5h idziemy zbieramy się na
- nie to to wcześniej
-młoda?
-tak i przy okazji nigdy mnie tak nie nazywaj okej... strasznie mnie to irytuje
-oj no dobra... więcej grzechów nie pamiętam- zaśmiał się
-wybaczam, ale to już ostatni raz- z całych sił próbowałam sie nie zaśmiać ale coś mi nie wychodziło Gerardowi zresztą też
-hej gerard pasowało by coś zjeść?? Co nie??
-yhy... no to co dziś szef kuchni serwuje
-proponuje delikatnie opiekany chleb z odrobiną boskiego nadzienia- mówiłam to pełna profesjonalizmu
- wiki?? A możesz po ludzku??
-tosty z Nutellą- gdy Gerard usłyszał to od razu ślinka mu poleciała... naszczęście nie na serio, gdy kończyłam już robić te tosty jak na zawołanie w kuchni zjawiła się cała rodzinka która czychała tylko aż skończę pichcić
-tak jeść najlepiej ale pomuc to już nikt nie łaska?
-wiki- pierwszy w tej sprawie odezwał się milanek, kiwnęłam głową na znak że go słyszę bo stałam do niego tyłem- a poplawi ci humol wiadomość ze to jest naplawde pysne?
-miluś...-bo tak go czasami nazywam- a wiesz że tak??-ślicznie się do mnie uśmiechnoł i dalej jadł
- no wiki seryjnie, kto cie tak wspaniale gotować nauczył??
-a no wiesz sama, gotowanie to moje hobby i to tak jakoś z siebie samo
- no dobra wiki wy tu sobie gadu gadu a tu trzeba na trening jechać
- no dobra już idę tylko buty założę
-spox
- miłej zabawy wam życzę, i żebyście sobie nóg nie połamali
- spokojnie aż takie ciamajdy z nas nie są no nie geri??
-no jasne
Wyszliśmy z domu i podeszliśmy do auta gerarda jak je zobaczyłam to moja dolna szczęka szorowała asfalt-Gerard nie gadaj że to cudeńko jest twoje??
- czemu nie miało by być moje... jest moje i to kupione za własne pieniądze- mówił to z taką dumą
-gerard prosze cie daj mi sie tym przejechać, obiecuje nic sie mu nie stanie tylko plissia ja musze sobie tym pokierować
-nie jestem pewny
- prosze prosze prosze nic sie mus nie stanie a poza tym ty będziesz na miejscu pasażera
-no dobra-powiedział wciąż nie do końca przekonany geri
-aaaaa!! Dzięki jesteś najlepszy, no to wsiadaj czas wypróbować to cacko
-okej tylko ostrożnie
-tak, tak
Takim oto sposobem siedzę na miejscu kierowcy w audi R8, gdy stoimy na światłach podgłaszam muzykę która leci w radiu leciało baliando
Razem z Gerardem śpiewamy czytaj drzemy się na cały głos tak że ludzie idący po ulicy patrzą na nas jak na psychicznie chorych, co tak właściwie się zgadza
Już jesteśmy na parkingu obok camp nou a moja szczena powtórnie szoruje ziemie
-o mój Boże widziałam ten stadion już kilka razy ale on jest poprostu zajebisty, nie uważasz??
-tak wiki uważam ale ja go widzę codziennie nie myślisz że może się on człowiekowi znudzić
-nie... o patrz jaki tam fajny ochroniarz stoi, chyba się pójdę przywitać
-no to idź, a jak już się zaprzyjaźnicie to mu powiedz żeby zaprowadził cie na murawe
-a żebyś wiedział że tak zrobię
Podeszłam jeszcze bliżej tego ogromniastego facia i jak to ja z grzeczności i kultury powiedziałam
-dzieeń dobry- czekam na odpowiedź, a on nic rozumiecie nawet sie nie uśmiechnął... ale ja do takich które sobie odpuszczają, ja jestem bardziej uparta no to spróbujemy jeszcze raz- dzień dobry- dobra trochę lepiej bo się popatrzył, ale nie odpowiada-dzień dobry- czynność powtarzam jeszcze kilka razy i udaje mi się uzyskać odpowiedź
- dzień dobry, a teraz jeśli możesz nie chce zostać zwolniony... chętnie bym sobie z tobą pogawędził ale niestety jakby mnie przyłapali to mam koniec pracy
-serio jest aż tak źle? Nie wieże, no a nawet jakby cie mieli zwolnić to ja do tego nie dopuszcze
- och dzięki - powiedział z miłym uśmiechem- ale niestety chyba nawet ty nic nie zdziałasz
-och no niemożliwe jak ja sie upre to nie ma zmiłuj
-tak złociutka zdążyłem zauważyć
-no dobrze powiedziałam panu dzień dobry to tera musze iść do środka... wie pan może jak się dostać na stadion, a konkretniej na murawę??
-wybacz ale podczas treningu nie można przebywać ludziom na terenie stadionu, właśnie po to ja tu jestem
-och ale ja tam mam być z polecenia
-a to to już zmienia postać rzeczy, wystarczy wejść i kierować się za strzałkami
-dziękuje, bardzo miło było pana poznać, z chęcią pogadała bym jeszcze dłużej no ale cuż, czarna strona mocy wzywa, miłego dnia
-ciebie również, i wzajemnie- uśmiechnęłam sie do niego i weszłam do środka wielkiego camp nou tak jak mówił ochroniarz kierowałam się z strzałkami które zaprowadziły mnie na sam środek ogromnego stadionu. Ale pięknie jest patrzeć stąd na te wszystkie puste miejsca, zapewne jeszcze lepsze kiedy są one wypełnione po brzegi tymi wszystkimi kibicami, chciałabym Kiedyś też to poczuć. Wszystkie rzeczy do treningu chłopaków zostały przywiezione na stadion a pierwsze co zobaczyłam to dziesiątki piłek które tylko wołały kopnij mnie kopnij mni kopnij mnie a że ja jestem dobroduszna to wykonałam ich prośbę wziełam pierwszą lepszą do ręki i zaczęłam nią kapkować robić przeróżne triki tak się wciągnęłam że nie zauważyłam że ponad połowa zawodników fc barcelony gapi się na mnie ze szczenami opuszczonymi do samej ziemi, pierwszy głos oddał nie kto inny jak dani Alves
-ja pierdole dziewczyno gdzieś ty się to nauczyła robić... nawet ja tak nie potrafie- dani powiedział a reszta mu zafturała. Ja to oczywiście jak to ja burak na całej twarzy włosy ja twarz i cisza tak mam jak ktoś mnie komplementuje, no co zrobie w łeb se nie szczele
-nie przesadzajcie przecież to tylko zwykłe kapkowanie
-zwykłe kapkowanie?!?!?!-tym razem głos zabrał messi - podbijanie piłki na wszystkie sposoby ty nazywasz zwykłym kapkowaniem
-noo... tak
Kto cie tego nauczył?- tym razem zabrał głos Neymar, swoją drogą to chyba nie jego wina że ta jego opiekunka okazała się okropna
- nikt... jak mi się nudziło jak byłam mniejsza to sobie ćwiczyłam i tak jakoś wyszło
- no dobra to ty masz u nas wielki podziw.
- a to nie powinno być na odwrót??- zapytałam bo troche mnie dziwi że tak dobra drużyna ma podziw we mnie
- WIKI TY PASZTECIE CZEMU NIE MÓWISZ ŻE PRZYCHODZISZ DZISIAJ NA TRENING, BYM COŚ Z WŁOSAMI ZROBIŁ- i tak oto przez fabregasa cała Barcelona dowiedziała się że jestem na traningu
- a no wiesz fabs jakoś nie było czasu, a ty do nas nie zaglądnąeś
- no wiem wiem... to wszystko moja wina, nie fochaj się- mówi żartobliwie fabsiu, za to cały skład patrzy się na nas z miną WTF?!
- przepraszam fabs ale skąd wy się znacie??- zapytałnie kto inny jak...
Neymar
-już wam tłumaczę, no bo wiki, właśnie tak wogule to to jest wiki, jest bardzo miłą i towarzyską osobą i tak właściwie to...
- FABS!!- wszyscy krzykneli na niego równocześnie
-okej spokojnie no to wiki to siostra Shakiry czyli jest tak troche spokrewniona z pique, a ja wiki to spotkałem już trzy lata temu jak była tutaj pierwszy raz, ale to nieważne, tak więc dlatego znamy się z wiki
-no to witaj w rodzinie- i właśnie wtedy przyszła pora na niedźwiadka, no dobra niedźwiedzia
-chłopaki co wy tak stoicie rozgrzewać się raz dwa a nie męczyć mi tą biedną dziewczynę.
Po tych słowach wszyscy piłkarze zaczeli biegać dookoła boiska bez wyjātku a ja korzystając z okazji podeszłam do trenera
-dzień dobry trenerze, jestem wiki
- miło mi Louis
-niech mi pan powie czy bardzo trudno jest być trenerem takiej dobrej drużyny??
-szczerze??
-no jasne
-cholernie nie dość że jak zepsujemy jakiś mecz to odrazu spadek formy, a to nawet nie chodzi o to
- a jak tam emocje przed niedalekim meczem z realem madryt
- jestem strasznie zdenerwowany, nie dość że są od nas lepsi to ten christiano tak strasznie działa mi na nerwy
-a wie pan co dam panu rade, jak pan chce to ją wykorzysta nie dawajcie najlepszego obrońcy na christiano najlepszych dajcie na bale i pepe, zobaczysz taka strategia będzie o wiele bardziej skuteczniensza
-myślisz?
-ja to wiem ale to pan jest trenerem a nie ja
Dalej już tylko słuchałam i oglądałam trening
Jest już po treningu czekam na tego jełopa pique już jakieś 25 minut ale wciąż go nie widzę
Właśnie z budynku wychodzi czysto ubrany i już nie taki spocony Neymar, ale czemu on idzie w moją stronę... o nie
- siemka wiki, i jak ci się podoba nasz trening?
- a było dosyć ciekawie, ale dupy mi nie urwało- ney się zaśmiał... jeju jaki on ma piękny uśmiech
- no to w ramach tak nudnego treningu może poszłabyś ze mną na kawę??
Dam dam dam dam i co teraz, co powie wiki... powinna się zgodzić, a co jeśli nie. Zostawiajcie komy, whatever
A TERA SUCHAR
GDZIE NAJCZĘŚCIEJ POLUJE SIĘ NA KOTY
*
*
*
*
*
*
*
*
W KOTŁOWNI
HAHAHAHAHAHAHAHAAHAHAHAAAHAHAHAHAHAHAHAANAHAHAHAHANAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH
-dobra to jak wiki zejdzie czy każdy wie co ma robić?- zapytał się Gerard
-tatusiu a jak tak będziemy robić to wiki zrobi nam wtedy śniadanie??- zapytał się milan, a ja tam za drzwiami już nie wytrzymywałam
-to tak to jest??-mówię z udawaną złością- byle by wykorzystać wiki... ale nie ma tak łatwo
-wiki!!-podbiegł do mnie milanek- ja nie chciałem, to tatus mi kazał
-i ty brutusie przeciwko mnie?? Od dzisiaj nie kupuje ci już cukierków-powiedział na żarty Gerard
-wybacz tatusiu ale wole obiadki wiki od twoich cukierków, one są strasznie niezdrowe, wiki mi czasami moze ciqstko upiec
-shakira w tej chwili dusi się ze śmiechu gerard ma focha milan stoi na środku kuchni z miną filozofa, a ja stoje przy ścianie i zastanawiam się... z kim ja żyje??? Tak mi się żal zrobiło tego gerarda że postanowiłam go pocieszyć, a co ... dzień dobroci dla zwierząt
-Gerard nie przejmuj się milanem dla mnie twoje cukierki są najlepsze na świecie, musisz mi powiedzieć skąd ty je bierzesz
- nie prubuj mnie pocieszać- mówi"rozpaczliwie" geri- ale jak chcesz wiedzieć to te cuksy dostarcza mi fabsiu dlatego się nie zdziw jak mu tam dzisiaj na treningu będzie odwalało... ale wiesz czasami się zastanawiam czy on przypadkiem nie ma tak zawsze
-o właśnie skoro mówimy już o treningu... to na pewno nikt nie bedzie mi miał ze złe jeśli tam będe
-o boziu wiki nie przesadzaj wiem że enqiere wygląda groźnie ale ten facet jest potulny jak baranek, nie ma o co trząść(trzęść) gaciami
- okej ale ja i tak wole się upewnić
-okej no to Shakira ty jesteś z Milanem a ja i wiki wpierdalamy na boisko
-no tak, ale czy wy musicie tylko o piłce... nawet przy śniadaniu??
-no a czemu nie??- powiedzieliśmy to rzem a Shakira nie wytrzymała i pękła głośnym śmiechem... my oczywiście wraz z nią... jak razem to razem
-dobra ja już nic nie mówiłam- Shakira dała gerardowi buziaka i poszła ubrać milanka swoją drogą kiedy milan widział jak jego rodzice sie całują dało sie u niego usłyszeć tylko blee...
- no dobra młoda za...- zaczął mówić ale jak tylko usłyszałam to słowo to od razu mu przerwałam
-coś ty powiedział??
-że za 1.5h idziemy zbieramy się na
- nie to to wcześniej
-młoda?
-tak i przy okazji nigdy mnie tak nie nazywaj okej... strasznie mnie to irytuje
-oj no dobra... więcej grzechów nie pamiętam- zaśmiał się
-wybaczam, ale to już ostatni raz- z całych sił próbowałam sie nie zaśmiać ale coś mi nie wychodziło Gerardowi zresztą też
-hej gerard pasowało by coś zjeść?? Co nie??
-yhy... no to co dziś szef kuchni serwuje
-proponuje delikatnie opiekany chleb z odrobiną boskiego nadzienia- mówiłam to pełna profesjonalizmu
- wiki?? A możesz po ludzku??
-tosty z Nutellą- gdy Gerard usłyszał to od razu ślinka mu poleciała... naszczęście nie na serio, gdy kończyłam już robić te tosty jak na zawołanie w kuchni zjawiła się cała rodzinka która czychała tylko aż skończę pichcić
-tak jeść najlepiej ale pomuc to już nikt nie łaska?
-wiki- pierwszy w tej sprawie odezwał się milanek, kiwnęłam głową na znak że go słyszę bo stałam do niego tyłem- a poplawi ci humol wiadomość ze to jest naplawde pysne?
-miluś...-bo tak go czasami nazywam- a wiesz że tak??-ślicznie się do mnie uśmiechnoł i dalej jadł
- no wiki seryjnie, kto cie tak wspaniale gotować nauczył??
-a no wiesz sama, gotowanie to moje hobby i to tak jakoś z siebie samo
- no dobra wiki wy tu sobie gadu gadu a tu trzeba na trening jechać
- no dobra już idę tylko buty założę
-spox
- miłej zabawy wam życzę, i żebyście sobie nóg nie połamali
- spokojnie aż takie ciamajdy z nas nie są no nie geri??
-no jasne
Wyszliśmy z domu i podeszliśmy do auta gerarda jak je zobaczyłam to moja dolna szczęka szorowała asfalt-Gerard nie gadaj że to cudeńko jest twoje??
- czemu nie miało by być moje... jest moje i to kupione za własne pieniądze- mówił to z taką dumą
-gerard prosze cie daj mi sie tym przejechać, obiecuje nic sie mu nie stanie tylko plissia ja musze sobie tym pokierować
-nie jestem pewny
- prosze prosze prosze nic sie mus nie stanie a poza tym ty będziesz na miejscu pasażera
-no dobra-powiedział wciąż nie do końca przekonany geri
-aaaaa!! Dzięki jesteś najlepszy, no to wsiadaj czas wypróbować to cacko
-okej tylko ostrożnie
-tak, tak
Takim oto sposobem siedzę na miejscu kierowcy w audi R8, gdy stoimy na światłach podgłaszam muzykę która leci w radiu leciało baliando
Razem z Gerardem śpiewamy czytaj drzemy się na cały głos tak że ludzie idący po ulicy patrzą na nas jak na psychicznie chorych, co tak właściwie się zgadza
Już jesteśmy na parkingu obok camp nou a moja szczena powtórnie szoruje ziemie
-o mój Boże widziałam ten stadion już kilka razy ale on jest poprostu zajebisty, nie uważasz??
-tak wiki uważam ale ja go widzę codziennie nie myślisz że może się on człowiekowi znudzić
-nie... o patrz jaki tam fajny ochroniarz stoi, chyba się pójdę przywitać
-no to idź, a jak już się zaprzyjaźnicie to mu powiedz żeby zaprowadził cie na murawe
-a żebyś wiedział że tak zrobię
Podeszłam jeszcze bliżej tego ogromniastego facia i jak to ja z grzeczności i kultury powiedziałam
-dzieeń dobry- czekam na odpowiedź, a on nic rozumiecie nawet sie nie uśmiechnął... ale ja do takich które sobie odpuszczają, ja jestem bardziej uparta no to spróbujemy jeszcze raz- dzień dobry- dobra trochę lepiej bo się popatrzył, ale nie odpowiada-dzień dobry- czynność powtarzam jeszcze kilka razy i udaje mi się uzyskać odpowiedź
- dzień dobry, a teraz jeśli możesz nie chce zostać zwolniony... chętnie bym sobie z tobą pogawędził ale niestety jakby mnie przyłapali to mam koniec pracy
-serio jest aż tak źle? Nie wieże, no a nawet jakby cie mieli zwolnić to ja do tego nie dopuszcze
- och dzięki - powiedział z miłym uśmiechem- ale niestety chyba nawet ty nic nie zdziałasz
-och no niemożliwe jak ja sie upre to nie ma zmiłuj
-tak złociutka zdążyłem zauważyć
-no dobrze powiedziałam panu dzień dobry to tera musze iść do środka... wie pan może jak się dostać na stadion, a konkretniej na murawę??
-wybacz ale podczas treningu nie można przebywać ludziom na terenie stadionu, właśnie po to ja tu jestem
-och ale ja tam mam być z polecenia
-a to to już zmienia postać rzeczy, wystarczy wejść i kierować się za strzałkami
-dziękuje, bardzo miło było pana poznać, z chęcią pogadała bym jeszcze dłużej no ale cuż, czarna strona mocy wzywa, miłego dnia
-ciebie również, i wzajemnie- uśmiechnęłam sie do niego i weszłam do środka wielkiego camp nou tak jak mówił ochroniarz kierowałam się z strzałkami które zaprowadziły mnie na sam środek ogromnego stadionu. Ale pięknie jest patrzeć stąd na te wszystkie puste miejsca, zapewne jeszcze lepsze kiedy są one wypełnione po brzegi tymi wszystkimi kibicami, chciałabym Kiedyś też to poczuć. Wszystkie rzeczy do treningu chłopaków zostały przywiezione na stadion a pierwsze co zobaczyłam to dziesiątki piłek które tylko wołały kopnij mnie kopnij mni kopnij mnie a że ja jestem dobroduszna to wykonałam ich prośbę wziełam pierwszą lepszą do ręki i zaczęłam nią kapkować robić przeróżne triki tak się wciągnęłam że nie zauważyłam że ponad połowa zawodników fc barcelony gapi się na mnie ze szczenami opuszczonymi do samej ziemi, pierwszy głos oddał nie kto inny jak dani Alves
-ja pierdole dziewczyno gdzieś ty się to nauczyła robić... nawet ja tak nie potrafie- dani powiedział a reszta mu zafturała. Ja to oczywiście jak to ja burak na całej twarzy włosy ja twarz i cisza tak mam jak ktoś mnie komplementuje, no co zrobie w łeb se nie szczele
-nie przesadzajcie przecież to tylko zwykłe kapkowanie
-zwykłe kapkowanie?!?!?!-tym razem głos zabrał messi - podbijanie piłki na wszystkie sposoby ty nazywasz zwykłym kapkowaniem
-noo... tak
Kto cie tego nauczył?- tym razem zabrał głos Neymar, swoją drogą to chyba nie jego wina że ta jego opiekunka okazała się okropna
- nikt... jak mi się nudziło jak byłam mniejsza to sobie ćwiczyłam i tak jakoś wyszło
- no dobra to ty masz u nas wielki podziw.
- a to nie powinno być na odwrót??- zapytałam bo troche mnie dziwi że tak dobra drużyna ma podziw we mnie
- WIKI TY PASZTECIE CZEMU NIE MÓWISZ ŻE PRZYCHODZISZ DZISIAJ NA TRENING, BYM COŚ Z WŁOSAMI ZROBIŁ- i tak oto przez fabregasa cała Barcelona dowiedziała się że jestem na traningu
- a no wiesz fabs jakoś nie było czasu, a ty do nas nie zaglądnąeś
- no wiem wiem... to wszystko moja wina, nie fochaj się- mówi żartobliwie fabsiu, za to cały skład patrzy się na nas z miną WTF?!
- przepraszam fabs ale skąd wy się znacie??- zapytałnie kto inny jak...
Neymar
-już wam tłumaczę, no bo wiki, właśnie tak wogule to to jest wiki, jest bardzo miłą i towarzyską osobą i tak właściwie to...
- FABS!!- wszyscy krzykneli na niego równocześnie
-okej spokojnie no to wiki to siostra Shakiry czyli jest tak troche spokrewniona z pique, a ja wiki to spotkałem już trzy lata temu jak była tutaj pierwszy raz, ale to nieważne, tak więc dlatego znamy się z wiki
-no to witaj w rodzinie- i właśnie wtedy przyszła pora na niedźwiadka, no dobra niedźwiedzia
-chłopaki co wy tak stoicie rozgrzewać się raz dwa a nie męczyć mi tą biedną dziewczynę.
Po tych słowach wszyscy piłkarze zaczeli biegać dookoła boiska bez wyjātku a ja korzystając z okazji podeszłam do trenera
-dzień dobry trenerze, jestem wiki
- miło mi Louis
-niech mi pan powie czy bardzo trudno jest być trenerem takiej dobrej drużyny??
-szczerze??
-no jasne
-cholernie nie dość że jak zepsujemy jakiś mecz to odrazu spadek formy, a to nawet nie chodzi o to
- a jak tam emocje przed niedalekim meczem z realem madryt
- jestem strasznie zdenerwowany, nie dość że są od nas lepsi to ten christiano tak strasznie działa mi na nerwy
-a wie pan co dam panu rade, jak pan chce to ją wykorzysta nie dawajcie najlepszego obrońcy na christiano najlepszych dajcie na bale i pepe, zobaczysz taka strategia będzie o wiele bardziej skuteczniensza
-myślisz?
-ja to wiem ale to pan jest trenerem a nie ja
Dalej już tylko słuchałam i oglądałam trening
Jest już po treningu czekam na tego jełopa pique już jakieś 25 minut ale wciąż go nie widzę
Właśnie z budynku wychodzi czysto ubrany i już nie taki spocony Neymar, ale czemu on idzie w moją stronę... o nie
- siemka wiki, i jak ci się podoba nasz trening?
- a było dosyć ciekawie, ale dupy mi nie urwało- ney się zaśmiał... jeju jaki on ma piękny uśmiech
- no to w ramach tak nudnego treningu może poszłabyś ze mną na kawę??
Dam dam dam dam i co teraz, co powie wiki... powinna się zgodzić, a co jeśli nie. Zostawiajcie komy, whatever
A TERA SUCHAR
GDZIE NAJCZĘŚCIEJ POLUJE SIĘ NA KOTY
*
*
*
*
*
*
*
*
W KOTŁOWNI
HAHAHAHAHAHAHAHAAHAHAHAAAHAHAHAHAHAHAHAANAHAHAHAHANAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH
niedziela, 22 marca 2015
rozdział 6
-co ty sobie wyobrażasz, jak mogłeś zostawić takie małe dziecko z tak nieodpowiedzialną osobą- byłam tak strasznie zdenerwowana że chyba para mi uszami wychodziła, ale dam sie mu wytłumaczyć bo co jeśli to wcale nie było tak jak ja myślę- a teraz bardzo cie prosze jak chcesz to możesz się z tego wytłumaczyć
- okej słuchaj jest troche prawdy w tym co mówisz, ale ta kobieta która zajmowała się davim... zajmuje sie nim już od dawna nie miałem pojęcia że jest on zdolna do takieg9 czegoś- Neymar był bardzo szczery i poruszony gdy to mówił ale nie jestem pewna czy mogę mu w pełni uwierzyć miałam już coś mówić jednak ney mi przerwał- dobra wiem że nie jesteś przekonana tym co mówie ale prosze, obiecaj miże się zastanowisz nad moimi słowami davi to mój ukochany syn... nie chcę go stracić-mówił szczerze dlatego
- obiecuje- tak wiem jestem dz8wna no ale trudno
-boziu nawet niw wiesz jak się ciesze
- dobra dobra ty to już lepiej idź do daviego bo założe sie ze pique sobie z nimi dwoma nie radzi- zaśmiał sie i poszedł na górę ale zanim stanął na pierwszym schodku posłał mi pełne wdzięczności spojrzenie. Gdy wszyscy już zeszli na duł pożegnałam się z davim i poszłam na kanape sobie poleżeć. Nie mineła minuta a ja już słysze jak pique mnie woła
-ej vicky, a ile do jajecznicy jajek trzeba dać???- i w tej chwili jebłam j nie miałam zamiaru wstawać... kurwa czy on to mówi serio czy nie do końca?
- pique a czy ty jesteś głupi czy ty tylko udajesz?
-sam już do końca nie wiem-chyba pójdę mu pomuc bo biedaczyna mi zje jeszcze coś co mu zaszkodz weszłam do kuchni a tam zobaczyłam jak Gerard nieudolnie rozbija jajka na patelnie-Boże Gerard najpierw tą patelnie trzeba rozgrzać- pokręciłam głową z dezaprobatąi zabrałam od niego ppatelnie oraz jajka
- vicky a coś ty się na tego neya tak strasznie darła, myślałem że zaraz okna rozwali-a co ty myślisz że na ciebie bym sie nie darła gdybyś dziecko zgubił
-no ja wiem ale to n8e ney zgubił to dziecko tylko ta jego opiekunka-masz troche racji ale toże to jego syn to chyba on powinien się nim zajmować a nie jakaś niek9mpetentna opiekunka-och no to ty jesteś zļa na tą opiekunkę a n8e na neya
-ej tego nie powiedziałam
-och no dobra ja wiem swoje jqk chcesz to mogę cie zabrać jutro na trening... pokażesz chłopakom kto żądzi na boisku
- no chyba. To o której jest ten trening??
-bądź gotowa na 10
-ok to ja idę sobie odpocząć... padam
- no to nrazie
-siemka
O boziu ide na camp nou, ale będzie zajebiście już sie nie mogę doczekać, poszļam soę umyć i właśnie z taką myślą usnełam
Sorka że tak8 krutki ale nie mam kompa i pisze na telefonie :-)
Komętujcie pliska
- okej słuchaj jest troche prawdy w tym co mówisz, ale ta kobieta która zajmowała się davim... zajmuje sie nim już od dawna nie miałem pojęcia że jest on zdolna do takieg9 czegoś- Neymar był bardzo szczery i poruszony gdy to mówił ale nie jestem pewna czy mogę mu w pełni uwierzyć miałam już coś mówić jednak ney mi przerwał- dobra wiem że nie jesteś przekonana tym co mówie ale prosze, obiecaj miże się zastanowisz nad moimi słowami davi to mój ukochany syn... nie chcę go stracić-mówił szczerze dlatego
- obiecuje- tak wiem jestem dz8wna no ale trudno
-boziu nawet niw wiesz jak się ciesze
- dobra dobra ty to już lepiej idź do daviego bo założe sie ze pique sobie z nimi dwoma nie radzi- zaśmiał sie i poszedł na górę ale zanim stanął na pierwszym schodku posłał mi pełne wdzięczności spojrzenie. Gdy wszyscy już zeszli na duł pożegnałam się z davim i poszłam na kanape sobie poleżeć. Nie mineła minuta a ja już słysze jak pique mnie woła
-ej vicky, a ile do jajecznicy jajek trzeba dać???- i w tej chwili jebłam j nie miałam zamiaru wstawać... kurwa czy on to mówi serio czy nie do końca?
- pique a czy ty jesteś głupi czy ty tylko udajesz?
-sam już do końca nie wiem-chyba pójdę mu pomuc bo biedaczyna mi zje jeszcze coś co mu zaszkodz weszłam do kuchni a tam zobaczyłam jak Gerard nieudolnie rozbija jajka na patelnie-Boże Gerard najpierw tą patelnie trzeba rozgrzać- pokręciłam głową z dezaprobatąi zabrałam od niego ppatelnie oraz jajka
- vicky a coś ty się na tego neya tak strasznie darła, myślałem że zaraz okna rozwali-a co ty myślisz że na ciebie bym sie nie darła gdybyś dziecko zgubił
-no ja wiem ale to n8e ney zgubił to dziecko tylko ta jego opiekunka-masz troche racji ale toże to jego syn to chyba on powinien się nim zajmować a nie jakaś niek9mpetentna opiekunka-och no to ty jesteś zļa na tą opiekunkę a n8e na neya
-ej tego nie powiedziałam
-och no dobra ja wiem swoje jqk chcesz to mogę cie zabrać jutro na trening... pokażesz chłopakom kto żądzi na boisku
- no chyba. To o której jest ten trening??
-bądź gotowa na 10
-ok to ja idę sobie odpocząć... padam
- no to nrazie
-siemka
O boziu ide na camp nou, ale będzie zajebiście już sie nie mogę doczekać, poszļam soę umyć i właśnie z taką myślą usnełam
Sorka że tak8 krutki ale nie mam kompa i pisze na telefonie :-)
Komętujcie pliska
Subskrybuj:
Posty (Atom)