poniedziałek, 30 marca 2015

rozdział 8

-Wybacz ale muszę odmówić- no a co ja mu miałam powiedzieć, facet ma dziewczyne, jak by sie dowiedziała że spotkam sie z jej chłopakiem to by mi chyba oczy wydrapała, ale wracając ney był chyba troszkę zdziwiony moją odpowiedzią, no ale kto by nie był?
- oh... no to... dozobaczenia- ney był troche zawiedziony i speszony wsiadł do swojego samochodu i z piskiem opon odjechał
Poczekałam jeszcze jakieś 5 minut i zjawił się pique
- wiki rusz ten poślad i chodź do auta- krzyknął mi Gerard, szybko pobiegłam do auta i równie zwinnie wsiadłam do samochodu.
- no i jak było na treningu
- a no wiesz troche nudy ale było by lepiej jakbym sama mogła grać
-no to czemu nie grałaś?
- no bo mnie speszyli że ja to tak świetnie gram i to tak jakoś
- aha... to wiki sie zawstydziła jakie to słodkie- za ten komentarz dostał porządnie ode mnie w łeb- ała... no co, a jak tam z Neymarem ??- zapytał sie mnie do tego śmiesznie ruszając brwiami
- no a jak ma być... ma dziewczyne poza tym nadal jestem na niego troche zła za tą akcję z davim
-serio? Wiesz mogłabyś mu trochę odpuścić... wiesz jak się chłopak stresował że ty sie do niego odzywać wogule nie będziesz, mówię ci przez cały czas spędzony w szatni pytał się mnie w skali od 1-10 jak bardzo jesteś na niego zła, a ja mu wtedy że nie wiem, a ten tak cały czas... rozumiesz? Cały czas- no dobra że ja jestem kulturalna to za te jego wypociny muszę mu jakoś odpowiedzieć
 - och no geri widzę że się namęczyłeś tym monologiem, dlatego pomyślę nad tym, no bo sam wiesz jak to jest, to tak jakby Shakira zostawiła z kimś nieodpowiedzialnym dziecko, i ono się zgubiło
- no ale naszczęście ty jesteś tą naszą opiekunką i ja nie musze sie o nic martwić
- no dobra udało ci się, już koniec focha na Neymara... ale pamiętaj drugi raz się tak nie dam... rozumiesz
- oczywiście, no to kiedy amierzasz powiedzieć neyowi że mu wybaczyłaś, może na jutrzejszym treningu?
- sorry Gerard, ale na jutro już mam plany i nie pojadę z tobą na trening
- ach jakiż to ty masz plany kochaniutka?
- nie powinno cie ty obchodzić
- ej no weź, bo pomyśle że idziesz na randkę i wszystkim to wygadam
- nie geri nie idę na randkę muszę sobie znaleźć jakąś pracę i mieszkanie nie mogę już na zawsze u was mieszkać, bo to tak trochę mi nie wypada
- ej nie rób mi tego, kto mi będzie rano takie pyszne śniadania gotował
-a Shakira?
- błagam cię, czy ty wiesz jak ona gotuje?- kiedy to powiedział to się uśmiałam
-ej bo ja jej to mogę powiedzieć
- ale ona to wie- cały czas mówił rozbawiony geri- niestety ale milan sie wygadał, i w takich świetnych nastrojach dojechaliśmy do domu, kiedy wparowaliśmy do domu Shakira robiła obiad... dalej to chyba nie trzeba mówić, ale dla niewtajemniczonych to tarzaliśmy się po podłodze jak jakieś kompletnie psychicznie osoby, przez co pierwsze co powiedziała Shakira było
- ile wam fabs tych cukierków dał?
- nie wiem nie liczyłam- ledwo co udało mi się to z siebie wydusić, ja przynajmniej mogłam coś powiedzieć, bo Gerard to się chyba zapowietrzył- ej Gerard nie zapominaj o oddychaniu, no wiesz to jest tak wdech i wydech wdech i wydech- przez moją jakże pomocną pomoc( to stwierdzenie jest poprostu prze) Gerardowi jeszcze gorzej się oddychało, naszczęście po jakiś 20, no dobra 30 minutach się uspokoił, wtedy mogliśmy sprawdzić czy to co mówił Gerard o jedzeniu shakiry jest prawdziwe, a boję się że to jednak prawda
- no to kochanie co dziś pysznego na obiad- mówił jak się spodziewaliście Gerard
- a wiesz postanowiłam zaszaleć i dziś na obiad jest risotto
- o mniam shaki uwielbiam to
- no wiem specjalnie dla ciebie właśnie to zrobiłam, także mam nadzieję że będzie ci smakować, co prawda milan nie lubi tego co gotuję ale według Gerarda to to jest pyszne- skończyła swoje przemówienie Shakira a ja po minie pique już bałam się tego chociaż dotknąć, no ale cóż raz kozie śmierć, tak jak szybko wzięłam to do buzi tak szybko chciałam się tego z mojej buzi pozbyć, ja rozumiem że nie trzeba być dobrym w gotowaniu, ale chyba nawet Gerard wie że do risotto trzeba najpierw ugotować ten ryż
- i jak wiki hymmm.. smakuje- zapytała sie mnie shakira z nadzieją w oczach, a ja nie miałam serca żeby jej powiedzieć że to co robiła było poprostu ochydne
- no wiesz Shakira... to jest naprawde strasznie dobre
- och dzięki, cieszę sie że ci smakuje
Uśmiechnęłam się do niech co ona odwzajemniła. Po skończonym obiedzie, jako jedyna z całej naszej dorosłej trójki postanowiłam posprzątać po obiedzie, najgorzej jednak poszło mi ze zmywaniem, ponieważ patelnia cała przypalona a do tego jeszcze całkowicie przywarł do niej ryż, musiałam się nieźle opracować żeby to doczyścić jednak ja jestem wielka i ja potrafie wszystko( czujecie ten sarkazm?) no dobra właśnie chowam ostatnią szklankę do szafki gdy do kuchni wchodzi Shakira z nawet fajnym pomysłem, a mianowicie zapytała sie mnie czy chciała bym zagrać z nimi w różne gry planszowe i też nie planszowe, oczywiście że się zgodziłam, będzie fajna zabawa
- no dobra to w co gramy najpierw miluś?- zapytałam się mojego siostrzeńca
- w monopoly- mały krzyknął od razu z radością w głosie
- dobra to ja rozkładam- tak jak powiedziałam tak też zrobiłam- kto zaczyna
- ja!- od razu wyrwał się pique i postano... pique?
- a może niech tak milan zacznie co gerardzie - zapytała się naszego dużego dziecka Shakira
- no dobra ale ja drugi- mówił zrezygnowany Gerard, a ja nie będę gorsza
- to ja chce być trzecia
- wiecie co??- zadała nam pytanie Shakira
- nie- opowiedzieliśmy razem
- ja czasami zastanawiam się czy mam do wychowania jedno dziecko, czy może raczej trzy
- wiesz co??- teraz ja sie jej zapytałam kiwneła głową żebym kontynuowała- ja też się czasami tak zastanawiam. Wszyscy razem zaśmialiśmy się i rozpoczęliśmy grę. Po jakiś dwóch godzinach grania w monopoly mieliśmy dość i postanowiliśmy zagrać w coś innego, tym razem wybierała Shakira
- a co powiecie na coś elektronicznego?
-ale co konkretnie kochanie
- no nie wiem może tak taniec
i już wtedy wiedziałam że jestem na straconej pozycji, ponieważ wszyscy na raz oczywiście prócz mnie krzykneli głośne tak. No to dobra jakoś może dam radę, jednak się myliłam
- no dalej wiki właśnie pokonuje cię milan
- oj cicho bądź Gerard
- co cicho trzy latek pokonuje cie właśnie w tańcu
-wiesz nigdy nie twierdziłam że jestem dobra w tańcu
I to był mój błąd, chwila nieuwagi i leżę na ziemi jak długa, a reszta się ze mnie śmieję, przez co ja też zaczęłam się śmiać , po jakimś czasie przestaliśmy się ze mnie brechtać
- to wcale nie było śmieszne
- nie no wcale- mówił sarkastycznie Gerard
- hej a tak właściwie to która godzina?
- dochodzi 9.30 a co?
- no to muszę iść odpocząć, jutro czeka mnie pracowity dzień
- serio to co jutro takiego będziesz robić??
- idę szukać pracy i mieszkania
- wiki a po co ty się tak z tym śpieszysz przecież jesteś w barcelonie dopiero kilka dni
- no wiem ale nie chce wam cały czas siedzieć na głowie
- dziewczyno czy ty nie ogarniasz, że to żaden problem cię tu trzymać?
- wiem już Gerard mi to mówił, ale ja już postanowiłam i zdania nie zmienię.
- ale ty jesteś uparta
-ciekawe po kim to mam??- Shakira zrobiła zamyśloną minę- dobra ja idę się umyć i lulu bo jutro nie wstanę.
- to o której ty masz zamiar wstać
- a coś tak koło 9
- i ty nie wstaniesz?? Boziu ale ty jesteś leniwa
- no wiem ale taką mnie kochasz prawda- zapytałam się jej przesłodko z oczami jak mort
- no oczywiście... a co ty myślałaś
- okej... to ja idę branoc
Wyszłam na górę i tak jak postanowiłam pierw poszłam się wykąpać, a potem lulu, co było najdziwniejsze to to że nic mi się nie śniło. Wstałam powoli było coś koło 9 także się wyrobiłam tak jak miałam w planach. Gdy weszłam do łazienki pierwsze co zrobiłam było umycie zębów, a potem szybko się wyszykowałam i zeszłam na dół do kuchni, nikogo w niej nie było. Szybko napiłam sie soku pomarańczowego mojego ulubionego i zagryzłam jakąś szybko dwoma tostami. Pogoda na polu była wprost wspaniała dlatego postanowiłam pójść pieszo. Ubrałam szybko buty i byłam gotowa do wyjścia jeszcze tylko ulubione perfumy i torebka, wychodzę. Szłam spokojnie ulicami barcelony, i dopiero teraz zauważyłam jaki to miejsce jest cudowne tutaj nikt się nigdzie nie śpieszy co jest zupełną odwrotnością do tego co dzieje się w Londynie, to miasto jest takie piękne, czasami zastanawiam się dlaczego nie zostałam tu na stałe jakieś trzy lata temu, ale odpowiedź nasuwa się sama poprostu nie byłam pełnoletnia, ale teraz teraz to coś innego teraz to ja sama podejmuje decyzję nikt mną nie rządzi, można powiedzieć że jestem w jakiś sposób wolna, byłam tak zamyślona że nie zauważyłam osoby na którą właśnie wpadłam... gdy podniosłam głowę, nie mogłam uwierzyć w to kogo widzę, a to...





Ach taki dramatyczny koniec... plisia o komentarze, a najlepiej takie w których piszecie swoje domysły na temat tajemniczej osoby na którą wpada Wiki... pozdrawiam... ha nie powiem wam jak mam na imię chociaż może jak ładnie poprosicie... hehehehe



A TERA SUCHAR:

co ma wspólnego łyżka z jesienią
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Je sie nią
HAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHHAHAHHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHAHAHAHAHA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz