Wiki POV:
Weszłam na sale i nie mogłam powstrzymać uśmiechu widząc tę bandę debilów którzy patrzyli na mnie jakby zobaczyli ducha, postanowiłam się odezwać
- suprajz!!
- no wiki... ale jak... ty, no wiesz- jąkał się Neymar z czego miałam również niezły ubaw
- a nie wiem, tak samo jakoś wzięło mnie na gotowanie i oto jestem... tadam!!
- no nie mogę... mój kochany śmierdziel będzie dla mnie gotował- wykrzyknął Fabregas
- Fabs... a czy ty czasem nie mówisz o sobie??
- no ale co ci się nie podoba... teraz przecież pachnę jak prawdziwy mężczyzna
- oczywiście... wmawiaj sobie tak dalej..,
- no to trzeba to uczcić, co powiecie na małe spotkanie u mnie w domu... cały skład no i oczywiście nasze żony lub dziewczyny oraz nasze cudne pociechy??- powiedział Pique
- tak!- wszyscy krzyknęli zgodnie
- no ale ja nie wiem- powiedziałam z małym niepokojem
- ale ty tu nie masz nic do gadania, impreza jest i tyle- podsumował moją wypowiedź Gerard
- no okeej- jeszcze chwilę się razem pośmialiśmy i poszłam razem z Gerardem do jego samochodu, bo oczywiście nie pozwolił mi on iść na piechotę, a broń boże żebym jeszcze jechała jakimś transportem publicznym, a mój samochód zostanie dowieziony do Barcelony dopiero za jakieś dwa dni... dowiedziałam się również że w pracy mam się stawić po jutrze na godzinę 12.00 co mi pasowało bo miałam dużo czasu do spania, w drodze do domu obrońcy Barcelony śpiewaliśmy przeróżne piosenki które leciały w radiu... boję się że ludzie pomyśleli że nas w tym aucie zarzynają... no ale trudno raz się żyje. wjechaliśmy do garaży i weszliśmy do domu, pierwsze co spostrzegłam wchodząc do domu to straszny bałagan... wyglądało to tak jakby Shakira nie mogła znaleźć żadnych ciuchów w swojej szafie i poza nią, o... o wilku mowa, zaraz się wszystkiego dowiemy
- Gerard!!
- co się stało słońce??
- pamiętasz tę szkatułkę którą dostałam od twojej mamy??
- no pewnie a co z nią?
- nie mogę jej nigdzie znaleźć, a twoja mama przyjeżdża w niedziele na obiad i powiedziała że chce zobaczyć czy jest ona cała i zdrowa, problem w tym że ja nie mogę jej nigdzie znaleźć no po prostu zapadła się pod ziemie, i ja naprawdę nie wiem gdzie może być, a szukałam wszędzie nawet pod zlewem, no nie wiem może Milan gdzieś ją dał, ale on mówi że jej nie brał, co ja teraz zrobię?- mówiła jak nakręcona, zastanawiam się czy nie pobiła ona rekordu w szybkości mówienia...
- ej skarbie, przede wszystkim to ty się musisz uspokoić- powiedział Gerard i ją do siebie przytulił- a teraz przypomnij sobie gdzie widziałaś ją po raz ostatni, usiądź sobie na kanapie i pomyśl, my w tym czasie posprzątamy ten bajzel, c'nie wiki- wygłosił swoją przemowę Geri
- no jasne, nie martw się na pewno się znajdzie, przecież nie mogła od tak wyparować, racja?
-no może masz racje- odpowiedziała już spokojna Shakira
- no oczywiście że mam - powiedziałam jej i się uśmiechnęłam- no to chodź Gerard trzeba ogarnąć ten syf, w końcu dzisiaj ma być ta twoja impreza
- nie moja tylko twoja, przypominam
- jaka impreza?- zapytała się zdziwiona Shakira
- a no bo dzisiaj nasza utalentowana wiktoria- i teraz Gerard dostał w łeb- auć! dobra nieważne... jak już mówiłam wiki zdobyła dziś pracę- powiedział na co shaki pisnęła ze szczęścia- ale to nie wszystko, zgadnij gdzie...? na Camp Nou!- Geri krzyknął a Shakira o mało co mnie w tej chwili nie udusiła
-ahh... jestem z ciebie taka dumna siostrzyczko
- tak, tak wiem, ja jestem po prostu zajebista!- krzyknęłam - a tak poza tym to gdzie jest Milan?
- jeszcze w przedszkolu- odpowiedziała mi szybko Shakira
- okej my tu gadu gadu, a ten bałagan się sam nie wysprząta- ponaglił nas Gerard- dlatego ja mam pomysł, wy tu posprzątacie a ja pojadę po żarcie i alkohol na imprezę
- no jasne Pique nie ma to jak wymigać się od obowiązków, no ale już jedź, coś ci zostawimy do sprzątnięcia, nie martw się
- no to pa!! i powodzenia- krzyknął na odchodne, Shakira dała mu całusa w usta a ja mu pomachałam, shaki włączyła jakąś szybką muzykę a ja zabrałam się za sprzątanie razem szło nam bardzo szybko, została już nam tylko łazienka a w zasadzie mi, bo Shakira pojechała po tego szkraba do przedszkola, ale nie przeszkadzało mi to, przystojny pan mop umilał mi czas, gdy uporałam się już z łazienką zeszłam na dół i położyłam się na o dziwo bardzo wygodnej kanapie, niestety nie dane mi było odpocząć ponieważ po jakiś 5 minutach do salonu wbiegł Milan i zrobił sobie z mojego brzucha trampolinę, dzięki bogu Shakira zdjęła małego ze mnie śmiejąc się jak głupia po kolejnych kilku minutach do domu wparował Gerard tak obładowany jedzeniem, że z poza toreb wystawała mu tylko jego czupryna
- no witam, piękne panie i szanownego pana wiem, wiem jesteście oszołomieni moją osobą
- Geri... kto cie tak w życiu okłamał? - zapytałam się go z czego Shakira miała niezły ubaw, a Pique minę jakby miał mnie zaraz zabić, na szczęście po chwili uśmiech zawitał też na jego twarzy
- dobra moje drogi teraz trzeba wszystko przygotować
- poprawka- powiedziała moja siostra- TY musisz wszystko przygotować, mu posprzątałyśmy cały dom
- ale to niesprawiedliwe...- mówił z miną zbitego psiaka
- no widzisz life is brutal- powiedziałam
- my idziemy się szykować, to w końcu impreza... co nie wiki?
-hah.. oczywiście... powodzenia!- powiedziałam mu dokładnie to co on powiedział nam gdy wychodził z domu na zakupy... razem z Shakirą i Milanem, weszliśmy na piętro i zaczęliśmy nasze przygotowania...
- no i jak myślisz Milan, w tym mi będzie ładnie- zapytałam się małego
- ciociu pseciez tobie jest we wsystkim ładnie, pamiętas
-ojj... no chodź tu niech cię uściskam, powiedziałam do słodkiego szkraba i wzięłam go w objęcia- no to ma to ubrać... tak?- mały twierdząco pokiwał głową z czego Shakira zaczęła chichotać
- ej wiki, jak to jest że trzy letni chłopczyk udziela ci porad modowych??
- a wiesz wspaniale, mówię ci to kiedyś będzie projektant
- no pewnie... po mamusi!- wykrzyknęła shaki
po skończonych przygotowaniach które nawiasem mówiąc u mnie trwały zaledwie pół godziny gdyż ani się nie malowałam, ani nie zakładałam sukienki, stwierdziłam że będzie mi niewygodzie, Shakira niestety nie była z tego powody zachwycona... a tak w ogóle to wyglądała zajebiście, nie wiem nawet jak tak można wyglądać... gdybym była chłopakiem, zazdrościłabym Gerardowi takiej narzeczonej
- dobra wiki impreza zacznie się za 10 minut także chyba możemy zejść na dół niektórzy już powinni być- tak jak powiedziała Shakira zeszłyśmy na dół nie zapominając oczywiście o Milanie... okazało się że połowa składu Fc Barcelony już jest na dole, nie powiem ale przeraziłam się, oczywiście poznałam już cały skład, ale nie poznałam ich kobiet oraz dzieci, ale mam stracha wszyscy przedstawiali mi się po kolei, ale mogę się założyć że nie pamiętam ich imion, najbardziej do gustu przypadła mi anto... bo tak prosiła by na nią mówić, żona Messiego, fantastycznie się z nią rozmawiało, właśnie słyszę jak ktoś woła mnie w tłumie okazuje się to być Gerard obok którego stoi Ney... a dalej WOW... tak krótkiej kiecki to ja jeszcze nie widziałam... a może ona kupiła ją w dziale dziecięcym?? mimo wszystko podeszłam do niech
- hej wiki Ney powiedział i się do mnie przytulił, nie powiem było to przyjemne uczucie, to ciepło które od niego biło... STOP! ogarnij się Santos.. powiedziałam do siebie w myślach- pozwól że przedstawie ci moją dziewczynę... Bruna poznaj Wiki... Wiki poznaj Brunę
- miło mi -powiedziałam i wystawiłam do niej rękę na którą w ogóle nie zareagowała... suka
- tak tak mnie też, Ney możemy już stąd iść, wieje nudą- powiedziała od niechcenia Bruna, och, ja już czuję że my się nie polubimy złotko, pomyślałam
-miałam już jej coś powiedzieć, ale przerwał mi Gerard
- no to co kochani tam jest bar, a jeśli chcecie potańczyć, to tam aktualnie jest parkiet...-powiedział i uśmiechnął się do nas, za rada mojego przyjaciela podeszłam do baru wzięłam sobie jakiegoś kolorowego drinka, który był przepyszny, niestety nie było mi dane delektować się tym napojem zbyt długo
- można prosić do tańca- usłyszałam nad sobą, gdy podniosłam głowę do góry, ujrzałam rozpromienioną twarz Daniego
- ależ oczywiście- poszliśmy na parkiet, okazało się że dani jest tak samo utalentowanym tancerzem co ja... co oznacza że robiliśmy przeróżne wygibasy kompletnie nie do rytmu muzyki
- hej dani tak w ogóle to gdzie są wszystkie dzieciaki...
- są w innym pokoju, bawią się razem, a my możemy spokojnie tańczyć, oczywiście od czasu do czasu każdy tak zagląda żeby zobaczyć czy wszyscy jeszcze żyją- powiedział i zaśmiał się, najprawdopodobniej z mojej miny, dani miał jeszcze coś powiedzieć ale przeszkodził mu inny głos
- odbijamy...- i takim oto sposobem tańczę teraz z Barcelońską 11, i wiecie co... cholernie mu zazdroszczę, gdzie on się nauczył tak tańczyć, przetańczyliśmy jeszcze kilka piosenek, podczas których gadaliśmy o różnych pierdołach, właśnie puścili cudowną balladę, a ja nie wiedzieć co zrobić stałam tam jak kołek, na szczęście Neymar mnie uratował, położył moje ręce na jego karku, a sam swoje umieściła na moich biodrach, uczucie jakiego wtedy doznawałam było wspaniałe, jeszcze te jego cudowne oczy które przeszywały moją twarz na wylot, po skończonej piosence powiedziałam Neyowi że muszę wyjść na chwilę na świeże powietrze, zaproponował mi że pójdzie ze mną, podeszliśmy do huśtawki zawieszonej na drzewie
- siadaj to cię pohuśtam- powiedział a ja spełniłam jego prośbę
- patrz jakie cudowne niebo- powiedziałam cicho z głową uniesioną do góry, zatrzymałam huśtawkę i położyłam się na przyjemnie zimnej trawie
- tak, jest cudowne- powiedział Ney kładąc się obok mnie- czasami lubię patrzeć na niebo skrywa w sobie tyle tajemnic, tajemnic o których nigdy nie dane nam będzie się dowiedzieć
- ale przez to staje się ono jeszcze cudowniejsze, prawda?
-dokładnie, wiesz kiedy byłem mały, mama zawsze powtarzała mi że gdy będę miał jakiś problem, żebym spojrzał w niebo, wtedy odpowiedź sama przyjdzie mi od tak
-a moja mówiła, że nie ważne jak coś jest daleko, ważne jest by pamiętać o tym, mówiła mi to na przykładzie gwiazd, niby tak daleko, ale jak o nich mocno pomyślimy, to będą blisko- mówiłam i czułam moje wilgotne oczy, neymar spojrzał na mnie smutnym wzrokiem
- ej co jest... nie płacz, brzydko ci kiedy płaczesz- powiedział pocieszająco
- ehh... ale to jest takie trudne...
- jak chcesz to możesz mi o tym powiedzieć
- przepraszam ale jeszcze nie jestem gotowa
- rozumiem... tylko już nie płacz, bo ja też zaraz zacznę- powiedział a aj się zaśmiałam- no widzisz, o wiele lepiej- przybliżył dłonie do moich policzków i starł jeszcze łzy które się na nich pojawiły, i wtedy się stało, popatrzyłam w jego oczy w których widziałam małe płomyki oraz... troskę? sama już nie wiem, Neymar spojrzał na moje usta... co my do cholery robimy przecież on ma dziewczynę... ale te jego oczy, takie cudowne, gdy nasze twarze dzieliły od siebie milimetry, coś albo ktoś nam przerwał... z czego byłam zadowolona, ale też zła? tym kimś okazał się być wstawiony Fabs, który zataczał się do żywopłotu, żeby jeśli się nie mylę zwrócić dzisiejszy alkohol, nagle zawiał zimny wiatr, przez co na moim ciele pojawiła się gęsia skórka i przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz
- wracajmy do środka bo jeszcze mi się tu przeziębisz kruszyno - czy on się o mnie martwi??
-okej...
- ruszyliśmy w ciszy, ale nie takiej niezręcznej, gdy weszliśmy do środka przywitał mnie piekący w nozdrza zapach alkoholu, odczułam potrzebę pójścia spać, byłam padnięta, na dodatek jeszcze te emocje z naszym NIE pocałunkiem, zdecydowanie muszę odreagować snem
- Ney dzięki, przyjemnie się rozmawiało, mam nadzieję że jeszcze to powtórzymy...
- ja z miłą chęcią, to może po jutrze po treningu... wyskoczymy na "zapoznawczą" kawę, co ty na to
- z miłą chęcią już się nie mogę doczekać i - nie dane mi było skończyć bo do Neya podeszła ten długowłosy kij czyt. Bruna, od razu zatopiła w nim swoje wargi, a ja poczułam ukucie... zazdrości?? niee... to na pewno nie to... szybko chciałam stracić ich z oczu więc wspięłam się schodami na górę i bez żadnego przebrania padłam na łóżko... miałam piękny sen...
muhahaha jestem okropna... denerwuje mnie to że opisuje tylko jeden dzien tak długo, ale wydaje mi się że jekbym to robiła krucej, to wszystko działoby się za szybko... jak myślicie?? mam nadzieję że to chociaż odrobinę wam się podoba, ale tak ogulnie to jestem zadowolona z tego rozdziału... i WOW mam już cztery komętarze jak to zobaczyłam to od razu zaczęłam pisać ten rozdział... zeszło mi jakieś 2 godziny, ale było warto, mam nadzieję że docenicie moją prace, pozdrawiam wszystkich z całego serca, całuski... PS. rozdział niesprawdzany :P
niedziela, 7 czerwca 2015
czwartek, 4 czerwca 2015
rozdział 10 z podziękowaniami...
Wiki POV:
obudziłam się o godzinie 9.00 wypoczęta
jak nigdy, czułam że to ten dzień, dziś zdobędę pracę i nikt mnie nie
powstrzyma... jeny brzmię jak seryjny morderca. wstałam i weszłam do mojej
łazienki szybko się ubrałam i swoje falowane włosy związałam w słodką kitkę,
nałożyłam jeszcze lekki makijaż. zbiegłam schodami do kuchni ii... uwaga będzie
odmiana, zjadłam kanapki z Nutellą, mniam. w domu było dość cicho z czego
stwierdziłam że albo wszyscy jeszcze śpią albo gdzieś wyszli. popatrzyłam na
zegarek była godzina 10.28 czyli miałam jeszcze dużo czasu do wyjścia dlatego
wyłożyłam się wygodnie na kanapie i włączyłam telewizor, nie zgadniecie co
leciało w telewizji, otóż jakaś hiszpańska telenowela... nie ma niestety nic
innego do oglądania więc postanowiłam już zostawić na tym. po skończonym
programie była godzina 11.50 postanowiłam już zacząć się zbierać żeby się
przypadkiem nie spóźnić. założyłam moje czarne vansy i ruszyłam w stronę
stadionu. przed wejściem roiło się od napalonych fanów piłki nożnej, no nie
powiem byłam trochę przerażona, bo bałam się że jeszcze mnie ktoś stratuje i co
wtedy będzie, nie dostanę mojej pracy, udałam się w stronę tylnego wejścia o
którym wiedzieli tylko pracownicy camp nou no i oczywiście ja, razem z fabsiem
odkryliśmy to przejście jak byłam tu jeszcze za pierwszym razem, prześlizgnęłam
się niezauważona przez żadnego pracownika obsługi i już z daleka widziałam
wielki napis recepcja udałam się tam tak jak wczoraj przyjmowała tam ta miła
kobieta która miała dziś na sobie białą bluzkę i granatowe eleganckie spodnie,
dlatego pomyślałam sobie że może nie ubrałam się zgodnie z odpowiednią porą bo
miałam na sobie krótkie dżinsowe spodenki i czarny top a na to założoną bluzkę
w szeroką kratę, no ale cóż raz się żyje pomyślałam...
-dzień dobry, pamięta mnie pani, byłam tu
wczoraj w związku z stanowiskiem pracy
-tak oczywiście że panią pamiętam,
zjawiła się pani trochę wcześniej ale to nie problem, a nawet lepiej, będzie
miała pani więcej czasu na przygotowanie się, ale od razu panią uprzedzam, nie
ma pani jeszcze zapewnionej pracy, to jest próba, gdyż jeszcze oprócz pani na
to stanowisko zjawiła się druga osoba, sprawdzimy was oboje- no to teraz
brawa... dlaczego ona mówi mi o tym dopiero teraz, mogłam o tym wiedzieć
wczoraj i... moje rozmyślania ponownie przerwała ta sama kobieta- waszą prace
ocenia pani Marta, jak już się pani dowiedziała wczoraj, ale oprócz tego
potrawy będą oceniane prze cały skład fc barcelony wiec musi pani wpaść w ich
gust- co ona ma z tą pani?? czuje się tak staro wtedy
-tak rozumiem i przysięgam że nie
stracicie ze mną czasu
-miejmy taka nadzieje...- czy ja mówiłam
wcześniej że ona jest miła?? tak ? w takim razie cofam swoje słowa tao
najwredniejsza osoba jaką do tej pory poznałam, a do tego ma wyraz twarzy jakby
ktoś jej tam do niej nasrał za przeproszeniem...- niech pani idzie schodami na
dół, a potem może jakoś pani dotrze do kuchni, jak się pani zgubi to nie moja
sprawa
- och... niech się pani tak mną nie
przejmuje... jakoś sobie poradzę- powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na twarzy
i ruszyłam w stronę schodów, szłam jakiś kawałek aż w końcu dotarłam do końca
mojej podróży, weszłam do środka i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to wielkie
garnki, leżące dosłownie wszędzie... na szafkach na kuchence... a te już brudne
znajdowały się na podłodze oprócz tego było tu czuć przeróżne zapachy... od
ostrości po słodkości, przy jednej z kuchenek stała niska kobieta z włosami
związanymi w wysokiego kucyka. postanowiłam podejść i się przedstawić
- dzień dobry- uśmiechnęłam się i
wyciągnęłam przed siebie rękę na przywitanie
- och, witaj!- starsza kobieta oddała mi
uśmiech i uścisnęła moją dłoń, było mi niezmiernie miło
- miałam się tu stawić, gdyż mam tu
walczyć o nową pracę... dobrze trafiłam?
-tak słońce, tam będzie twoje miejsce
pracy jak na dzisiejszy dzień- wskazała palcem na miejce w którym była
kuchenka, szafka i wszystkie możliwe przyrządy które mogą mi się przydać- lecz
niestety musimy poczekać na drugą osobę, bo bez niej nie możemy zacząć... a ona
chyba właśnie się spóźnia- mówiła już poirytowana starsza pani, z czego
wywnioskowałam że nie znosi ona gdy ktoś się spóźnia, hah punkt dla mnie
- zaraz na pewno przjdzie proszę pani-
powiedziałam pocieszającą
- złotko, nie mów mi pani tylko Marta
-ach to pani ma dzisiaj nas oceniać
- spokojnie, nie przejmuj się aż taka
surowa to ja nie jestem- powiedziała żartobliwie staruszka
- w takim razie miło poznać, mam na imię
wiki
- wiktoria... śliczne imię- na
wypowiedziane przez nią moje pełne imię, od razu się skrzywiłam, nie cierpię
gdy ktoś tak do mnie mówi, najlepiej jak mi się mówi wiki- co się dzieje,
wyglądasz jakbyś zjadła co dopiero z kilogram cytryny...
- nie poprostu wole jak mówi się do mnie
wiki- właśnie do kuchni wpadła jakaś wytapirowana laska, która na twarzy miała
z kilo tapety, jak nie więcej... o boziuu... jak ona się na tych butach nie
wywróciła, mają chyba z 20 cm, ale to i tak nie było najgorsze, bo gdy
spojrzałam na jej palce zaczęłam się śmiać jak głupia, a ona patrzyła na mnie
jak na osobę chora psychicznie.... no ale trudno, już tłumaczę, otóż piękna
pani barbie miała na palcach tak wielkie tipsy, że nie wiem jak ona ma zamiar
cokolwiek pokroić albo nawet pomieszać, oo... w końcu się odezwała
- przezpraszam za spóźnienie, ale fryzjer
trochę dłużej musiał mi fryzurę robić- Marta zaczęła rozmawiać z naszą słodką
paniusią a ja przyglądałam się temu z boku, dowiedziałam się że ma ona na imię Sharlotte, u mnie już jest szarlotką
- dobrze dziewczyny, skoro już obydwie
wszystko wiecie to zabieracie się do pracy, sharlotte ty będziesz miała do
pomocy Toma, Ashley, Harrego i Matta... a ty wiki Jesse, Luka, Josha i sama,
życzę wam powodzenia Ashley od razu pobiegła do swojego stanowiska pracy, a ja
postanowiłam najpierw zapoznać się z moja załogą
- hej wszystkim, mam na imię wiki a wy
too??
- ja jestem Jessica!- powiedziała wysoka
blondynka z promiennym uśmiechem
-a ja Luke- powiedział baaardzo wysoki
chłopak z blond włosami i kolczykiem w uchu
- miło poznać jestem sam- powiedział
średniego wzrostu brunet z włosami postawionymi na żelu
- Josh... ja to ten najprzystojniejszy-
powiedział i uśmiechnął się zawadiacko, był on szatynem z włosami również
postawionymi na żelu jednak on charakteryzował się przeróżnymi tatuażami na
swoim ciele
- okej no to skoro już się poznaliśmy
musimy przejść do rzeczy, na początku trochę mi pomożecie, a mianowicie chcę
się od was dowiedzieć co oni najbardziej lubią jeść?
- niedawno po raz pierwszy zrobiliśmy
naleśniki... poszły wszystkie, a oni skarżyli się że zrobiliśmy ich za mało
- okej czyli drugie danie już jest..-
powiedziałam zadowolona- została już tylko zupa, bo na deser chyba zrobię im
zwykłą szarlotkę z lodami- szarlotka skąd ten pomysł??
-to może pomidorowa z makaronem, to jest
tam ze stron polskich??
- genialne!!- krzyknęłam- to teraz trzeba
rozdzielić zadania... ja zajmę się naleśnikami
- to ja wezmę zupę- powiedział Luke
- nie ma sprawy, obyś jej tylko nie
spieprzył...
- a co nie wierzysz we mnie?- zapytał
rozbawiony
- no właśnie wierze i w tym jest problem-
powiedziałam równie rozbawiona co on
- to my zajmiemy się szarlotką... masz
szczęście że potrafię robić domowe lody- powiedział Josh a Jessica mu zawturała
-chodź sam ty mi pomożesz z naleśnikami-
powiedziałam do chłopaka który stał obok mnie
- okej... jakie robimy nadzienie?-
zapytał się mnie
- no właśnie jakie?
- a może by tak jedne z nutellą, drugie
ze serem, a jeszcze inne z dżemem??
- genialny pomysł mój pomocniku-
powiedziałam do Sama, zaczęliśmy gotować piec i smażyć wszystkie rzeczy,
oczywiście nie obeszło się bez śmiechu, a wszystkiemu przyglądała nam się Marta
z równie promiennym uśmiechem co nasze, ludzie z grupy Ashley tez przyglądali
nam się z radością ii... zazdrością?? nieważne zbliżała się już pora obiadu, a
my z samem mieliśmy już ponad 150 naleśników dlatego postanowiliśmy zacząć je
już smarować, od czasu do czasu patrzyłam jak radzą sobie inni i powiem wam że
radzili sobie świetnie wszystko wyglądało i smakowało świetnie... będę załamana
jeśli okaże się że przegramy i stracę tę pracę no ale nieważne już powoli
kończyliśmy smarować naleśniki, teraz trzeba było je tylko zajebiście
udekorować, ale co to dla mnie?
- uwaga!! krzyknęła pani Marta- nasi
piłkarze właśnie skończyli trening iii... są piekielnie głodni
- hej wiki!! daliśmy rade wszystko jest
już gotowe... teraz tylko świętować
- heh... Josh ty się tak nie rozpędzaj,
bo jeszcze nic nie wiadomo
- ale no co?? ja jestem pewny że wygrasz,
poza tym moja szarlotka jest zajebiasta, jak nie więcej
-aleś ty skromny... wiesz?
- no wiem... ale przestań bo się zarumienię-
powiedział i obydwoje się zaśmialiśmy
NA SALI PIQUE POV :
- uuu... już się nie mogę doczekać
podobno dziś gotowały jakieś nowe osoby które mają zająć miejsce Kiry
- nooo...- odpowiedział mi messi
- o! patrzcie- krzyknął fabsiu- jedzenie
idzie!!
- a ty zawsze tylko o jednym- powiedział
mu żartobliwie neymar- dziewczynę byś se znalazł a nie... tylko jedzenie
- a po co komu dziewczyna jak ma się
jedzenie?
- fabs??- powiedziałem a ona się na mnie
popatrzył- załamujesz,- i wtedy dostaliśmy pod nosy jakąś bordowa papkę ii...-
pomidorowa!- powiedziałem na głos
- nie gadaj... jak ja jej dawno nie
jadłem- powiedział do mnie ney- o matko... jakie to jest dobre... rety-
poszedłem za przykładem neya i też spróbowałem... czy było dobre?? niee...to
było zajebiste, chwila i wszyscy kończyliśmy jeść.. tego bordowego chłodnika??
chyba tak... nie chciałem nawet tykać za chwile doszło do nas drugie dania
- no nie mogę czy wy to też widzicie...
przecież to są naleśniki- powiedział rozmarzony leo
- ej ale to drugie też nie jest złe.. to
chyba jest ryż z warzywami i kurczakiem... spróbuję- powiedział marc bartra,
wziął do buzi trochę i niespodziewanie wypluł- o boże to smakuje jak pomyje...
o fuuu...- powiedział zniesmaczony- dajcie mi tu szybko jakiegoś naleśnika...
gdy na talerzu został już tylko jeden naleśnik popatrzyliśmy na siebie, groźnymi
wzrokami
-moje!!- krzyknął fabs
- nie bo moje!!- zawołał neymar i szybko
polizał ostatniego naleśnika- polizane, zatrzymane!!
- to nie fair!!- krzyknęliśmy wszyscy
razem
-fair ma być tylko na boisku
na sam koniec otrzymaliśmy muffinki z
warzywami... okej?? i szarlotkę z lodami, chyba każdy wie co wybraliśmy
po skonczońym obiedzie na środek sali
weszła nasza kochana Marta z werdyktem
- kochani... oświadczam iż waszą nową
kucharką jest wiki Santos...- powiedziała Marta, a nam wszystkim kopara opadła na ziemie gdy skapnęliśmy się o
kogo chodzi
ten rozdział taki nudny, nie ma w nim
prawie w ogóle Nymara, ale obiecuje że w następnym rozdziale będzie się
działo... oj będzie xd czekam na komentarze ii... jest mi cholernie miło
podziękować za pierwszy komentarz, nawet nie wiesz jaka byłam szczęśliwa gdy
zobaczyłam że ktoś skomentował mój blog... poprostu skakałam wtedy po
ścianach... jeszcze raz BARDZO BARDZO DZIĘKUJE!! dziś nie będzie suchara... XD
wtorek, 2 czerwca 2015
rozdział 9
-wiki?!
- rafaela?!
Krzyknęłyśmy równocześnie
- ile ja cie nie widziałam... będzie ze trzy lata, ale ty wyładniałaś
- proszę cię, przecież ja zawsze byłam piękna
- ach no tak zapomniałam, co ty robisz w Barcelonie??
-przeprowadziłam się tu kilka dni temu, aktualnie idę szukać pracy
-naprawdę? Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej?
- a, bo to była taka spontaniczna decyzja
- a gdzie mieszkasz? No nie mów że w jakimś hotelu
- nie no coś ty, Shakira by mnie chyba zabiła
-a no właśnie bo wy jesteście siostrami... głupia ja
- z grzeczności nie zaprzecze
- ejj!!
- no przecież wiesz że żartuje
- no przecież, to może po twoim poszukiwaniu pracy wybrałybyśmy się na mały shopping??
- shoppingu z tobą nie mogę odmówić
- to ja ci pomogę się odnaleźć w tym przepięknym mieście, co ty na to.. hymmm...??
- byłabym ci bardzo wdzięczna
Szłyśmy i gadałyśmy o starych i nowych czasach, dowiedziałam sie że rafa studiuje prawo i że już została ciocią, podczas spaceru dotarłyśmy do najcudowniejszego miejsca na ziemi, a mianowicie camp nou... wiem wiem już wam o tym mówiłam ale to jest poprostu niesamowite miejsce, z daleka mogłam zobaczyć sylwetkę, jakże miłego ochroniarza
- stefan!!- krzyknęłam do niego, co prawda nie ma on tak na imie ale jakoś tak do niego pasuje, za to rafaela patrzyła sie na mnie jak na kogoś psychicznie chorego, no ale nie twierdze że tak nie jest
- wiki, że tak sie spytam, ale co ty odpierdalasz?
- no nic to mój dobry znajomy, poznaliśmy się wczoraj
- okej nie wnikam, ale czy ona aby na pewno ma na imie stefan??
- no nie, ale dla mnie to już na zawsze będzie stefan
Podeszłyśmy do mojego kolegi, i zaczęłyśmy z nim rozmawiać
- cześć
- cześć wiki, to ty do mnie krzyczałaś ??
- no a kto inny?
- ach no nieważne, mam na imie poul
- wiem widziałam wczoraj na plakietce... ale mi pasuje stefan
- och no chyba że tak, to co was piękne panie do mnie sprowadaza, no bi chyba nie moja uroda
- nie jest aż tak źle- pocieszyła go rafa, a no właśnie..
- poul poznaj rafe, rafa poznaj poula
- niezmiernie mi miło
- mi także- odpowiedziała Rafaela
- wiesz potrzebuje twojej pomocy- zwróciłam sie do stefana
- zamieniam sie w słuch
- szukam pracy, i zastanawiam sie czy wiesz może gdzie poszukują jakiś kucharek, kelnerek albo coś w tym stylu
- ej a wiesz że widziałem takie ogłoszenie, i to chyba nawet tu na stadionie, podejdź do recepcji tam na pewno wszystkiego sie dowiesz
- bardzo ci dziękuję, niesamowicie mi pomogłeś
- polecam sie na przyszłość, powodzenia
- dziękuję przyda sie - uśmiechnęłyśmy sie do niego, oraz pomachałyśmy mu
- wiki ty to masz szczęście, jak teraz znajdziesz prace to ty już wychodzisz na prostą,
- heh nie przesadzaj, przecież to tylko praca
- ale gdzie
- no właśnie wiem, szczyt marzeń, ale sie nie nastawiam, bo mogą mnie nie przyjąć i wtedy co będzie??
- pogadasz z pique
- co to to nie, nigdy w życiu nie zdobędę pracy dzięki rodzinie i znajomościach, wole sama dąrzyć do własnego sukcesu
- oj no wiki wiem, ty taka niezależna jesteś, no ale nieważne chodź tam pisze recepcja
Podeszłyśmy kawałek i ja zaczęłam
- dzień dobry poszukuje pracy i dowiedziałam sie że są tutaj osoby potrzebne na stanowisko kucharza, chciałam sie dowiedzieć czy to jest jeszcze aktualne?
- jak najbardziej, jakie są pani predyspozycje
-ukończyłam szkołę gastronomiczną
-czyli potrafi pani gotować dużo rzeczy, prosze przyjść jutro, dopiero wtedy ocenimy czy nadaje sie pani na to stanowisko, będzie pani gotować dla całego składu piłkarskiego, oczywiście nie sama, będzie pani pod okiem pani marty, najlepszej kucharki w Barcelonie, niech sie pani nie przejmuje to bardzo uprzejma osoba.
- dziękuję bardzo, nie zawiedzie się pani, o której mam sie zjawić?
- jutrzejszy trening zaczyna sie o godzinie 12 więc bardzo proszę być o godzinie 12.30 by moc sie dobrze przygotować
- jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia
- dowidzenia
Razem z rafaelą wyszłyśmy ze stadionu z uśmiechami, ja z powodu pracy a rafaela z...
- czas na shopping!!- wydarła sie jak poparzona
- no jasne że czas
- piechota czy autobus??
- jest taki ładny dzień, czemu nie możemy sie przejść i pooglądać jakiś wysportowanych ciach, hymmm... ??
- wiesz wiki właściwie to czemu nie...
Wybrałyśmy drogę przez park ponieważ po pierwsze mniej tam świeci słońce i jest to krutsza droga, według rafy. Szłyśmy tak przez jakieś 10 minut gadając o typowo babskich sprawach. Gdy dotarłyśmy do ogromnej galerii najpierw postanowiłyśmy iść do H&M są tam chyba najtańsze i najładniejsze rzeczy, a na takich nam właśnie zależało, skończyło sie na tym że stałyśmy przed lustrem robiąc dziwne miny do telefonu, gdy byłyśmy już zdrowo padnięte rafa postanowiła zaproponować nam zasłużoną kawę, ja zamówiłam mrożoną kawę, a moja przyjaciółka latte makiato( bladego pojęcia nie mam jak sie to pisze) po wypiciu kawy zebrałyśmy sie opakowane jak wielbłądy, postanowiłyśmy zamówić taksówkę najpierw podjechaliśmy pod mój dom
- ej wiki zadzwonie do ciebie, trzeba jakoś nadrobić ten stracony czas, to jakaś kawa w najbliższym czasie??
- ooo... tak kawa musi być, ja też się za tobą bardzo stęskniłam
- weź bo się jeszcze rozrycze i co wtedy będzie?
- będę się z ciebię nabijać
- ha ha ha... bardzo śmieszne
- no wiem...- przytuliłyśmy się na porzegnanie a ja weszłam do domu w progu staną mi Gerard
- a gdzie to się włuczymy, wyszłaś z domu o 9 a jest godzina 20 czy ty nie wiesz o której godzinie sie wraca do domu??
- hahahahaha Gerard teraz to żeś dopierdolił- śmiałam sie jak niezrównoważona osoba, na co Gerard mi zawtórał
- dobra to było głupie, a teraz to tak na serio to gdzieś ty tyle była
- spotkałam moją najlepszą przyjaciółke jeszcze z czasów podstawówki, i wybrałyśmy sie na mały shopping- powiedziałam i podniosłam moje torby do góry
- aha no na pewno to jest mały shopping...
- no przecież ci mówie niee... a teraz wybacz jestem totalnie wypompowana z jakiegokolwiek życia i marze tylko o łużku...
- okej, powiedz mi tylko, czy pójdziesz jutro ze mną na trening?
- wybacz ale jutro nie mam czasu ani siły
- heh nie ma sprawy- przechodząc przez salon pomachałam trzem roześmianym mordom na przywitanie, a byli to Neymar, fabs i leo, grali w fife
- hej wiki przyłączysz sie do nas
- może bym to zrobiła, tyle że jestem padnięta... wybczcie- powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów
- miłych snów...- usłyszałam jeszcze tylko z sobą i mogę przysiądz że mówił je ney, gdy dotarłam do pokoju od razu żuciłam sie na łóżko i usnęłam
Neymar POV:
Miłych snów- powiedziałem... rety ale ze mnie debil... miłych snów... nie stać cie na więcej, wiki nie wydaje sie już na mnie zła... ale nie powiem zaskoczyła mnie i równocześnie zaintrygowała mi gdy odmówiła mi wyjścia na kawę... no bo jeszcze nikogo takiego nie spotkałem, ona jest inna od wszystkich dziewczyn jakie poznałem, o nią jest warto walczyć... z moich przemyśleń wyrwali mnie moi kumple, mówiąc że teraz jest moja kolej grania
Hej hej hej... tak dawno mnie tu nie było... no ale najprawdopodobniej nikt tego ne czyta, no ale nieważne tak czy siak dodaje nowy rozdział, cóż, na pewno nie chce wam się tego czytać i najprawdopodobniej tego nie robicie, no ale trudno... dosyć użalania się nad sobą, czekam na komy jak nie to foch xd żartuje spokojnie, ale tak na serio to czekam na komentarze, nawet jeden...
A TERA SUCHAR:
jak nazywa sie specjalista od owiec??
fachowiec
XD mało zabawne ale niestety mówi sie trudno, musze jednak napisać HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHs
- rafaela?!
Krzyknęłyśmy równocześnie
- ile ja cie nie widziałam... będzie ze trzy lata, ale ty wyładniałaś
- proszę cię, przecież ja zawsze byłam piękna
- ach no tak zapomniałam, co ty robisz w Barcelonie??
-przeprowadziłam się tu kilka dni temu, aktualnie idę szukać pracy
-naprawdę? Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej?
- a, bo to była taka spontaniczna decyzja
- a gdzie mieszkasz? No nie mów że w jakimś hotelu
- nie no coś ty, Shakira by mnie chyba zabiła
-a no właśnie bo wy jesteście siostrami... głupia ja
- z grzeczności nie zaprzecze
- ejj!!
- no przecież wiesz że żartuje
- no przecież, to może po twoim poszukiwaniu pracy wybrałybyśmy się na mały shopping??
- shoppingu z tobą nie mogę odmówić
- to ja ci pomogę się odnaleźć w tym przepięknym mieście, co ty na to.. hymmm...??
- byłabym ci bardzo wdzięczna
Szłyśmy i gadałyśmy o starych i nowych czasach, dowiedziałam sie że rafa studiuje prawo i że już została ciocią, podczas spaceru dotarłyśmy do najcudowniejszego miejsca na ziemi, a mianowicie camp nou... wiem wiem już wam o tym mówiłam ale to jest poprostu niesamowite miejsce, z daleka mogłam zobaczyć sylwetkę, jakże miłego ochroniarza
- stefan!!- krzyknęłam do niego, co prawda nie ma on tak na imie ale jakoś tak do niego pasuje, za to rafaela patrzyła sie na mnie jak na kogoś psychicznie chorego, no ale nie twierdze że tak nie jest
- wiki, że tak sie spytam, ale co ty odpierdalasz?
- no nic to mój dobry znajomy, poznaliśmy się wczoraj
- okej nie wnikam, ale czy ona aby na pewno ma na imie stefan??
- no nie, ale dla mnie to już na zawsze będzie stefan
Podeszłyśmy do mojego kolegi, i zaczęłyśmy z nim rozmawiać
- cześć
- cześć wiki, to ty do mnie krzyczałaś ??
- no a kto inny?
- ach no nieważne, mam na imie poul
- wiem widziałam wczoraj na plakietce... ale mi pasuje stefan
- och no chyba że tak, to co was piękne panie do mnie sprowadaza, no bi chyba nie moja uroda
- nie jest aż tak źle- pocieszyła go rafa, a no właśnie..
- poul poznaj rafe, rafa poznaj poula
- niezmiernie mi miło
- mi także- odpowiedziała Rafaela
- wiesz potrzebuje twojej pomocy- zwróciłam sie do stefana
- zamieniam sie w słuch
- szukam pracy, i zastanawiam sie czy wiesz może gdzie poszukują jakiś kucharek, kelnerek albo coś w tym stylu
- ej a wiesz że widziałem takie ogłoszenie, i to chyba nawet tu na stadionie, podejdź do recepcji tam na pewno wszystkiego sie dowiesz
- bardzo ci dziękuję, niesamowicie mi pomogłeś
- polecam sie na przyszłość, powodzenia
- dziękuję przyda sie - uśmiechnęłyśmy sie do niego, oraz pomachałyśmy mu
- wiki ty to masz szczęście, jak teraz znajdziesz prace to ty już wychodzisz na prostą,
- heh nie przesadzaj, przecież to tylko praca
- ale gdzie
- no właśnie wiem, szczyt marzeń, ale sie nie nastawiam, bo mogą mnie nie przyjąć i wtedy co będzie??
- pogadasz z pique
- co to to nie, nigdy w życiu nie zdobędę pracy dzięki rodzinie i znajomościach, wole sama dąrzyć do własnego sukcesu
- oj no wiki wiem, ty taka niezależna jesteś, no ale nieważne chodź tam pisze recepcja
Podeszłyśmy kawałek i ja zaczęłam
- dzień dobry poszukuje pracy i dowiedziałam sie że są tutaj osoby potrzebne na stanowisko kucharza, chciałam sie dowiedzieć czy to jest jeszcze aktualne?
- jak najbardziej, jakie są pani predyspozycje
-ukończyłam szkołę gastronomiczną
-czyli potrafi pani gotować dużo rzeczy, prosze przyjść jutro, dopiero wtedy ocenimy czy nadaje sie pani na to stanowisko, będzie pani gotować dla całego składu piłkarskiego, oczywiście nie sama, będzie pani pod okiem pani marty, najlepszej kucharki w Barcelonie, niech sie pani nie przejmuje to bardzo uprzejma osoba.
- dziękuję bardzo, nie zawiedzie się pani, o której mam sie zjawić?
- jutrzejszy trening zaczyna sie o godzinie 12 więc bardzo proszę być o godzinie 12.30 by moc sie dobrze przygotować
- jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia
- dowidzenia
Razem z rafaelą wyszłyśmy ze stadionu z uśmiechami, ja z powodu pracy a rafaela z...
- czas na shopping!!- wydarła sie jak poparzona
- no jasne że czas
- piechota czy autobus??
- jest taki ładny dzień, czemu nie możemy sie przejść i pooglądać jakiś wysportowanych ciach, hymmm... ??
- wiesz wiki właściwie to czemu nie...
Wybrałyśmy drogę przez park ponieważ po pierwsze mniej tam świeci słońce i jest to krutsza droga, według rafy. Szłyśmy tak przez jakieś 10 minut gadając o typowo babskich sprawach. Gdy dotarłyśmy do ogromnej galerii najpierw postanowiłyśmy iść do H&M są tam chyba najtańsze i najładniejsze rzeczy, a na takich nam właśnie zależało, skończyło sie na tym że stałyśmy przed lustrem robiąc dziwne miny do telefonu, gdy byłyśmy już zdrowo padnięte rafa postanowiła zaproponować nam zasłużoną kawę, ja zamówiłam mrożoną kawę, a moja przyjaciółka latte makiato( bladego pojęcia nie mam jak sie to pisze) po wypiciu kawy zebrałyśmy sie opakowane jak wielbłądy, postanowiłyśmy zamówić taksówkę najpierw podjechaliśmy pod mój dom
- ej wiki zadzwonie do ciebie, trzeba jakoś nadrobić ten stracony czas, to jakaś kawa w najbliższym czasie??
- ooo... tak kawa musi być, ja też się za tobą bardzo stęskniłam
- weź bo się jeszcze rozrycze i co wtedy będzie?
- będę się z ciebię nabijać
- ha ha ha... bardzo śmieszne
- no wiem...- przytuliłyśmy się na porzegnanie a ja weszłam do domu w progu staną mi Gerard
- a gdzie to się włuczymy, wyszłaś z domu o 9 a jest godzina 20 czy ty nie wiesz o której godzinie sie wraca do domu??
- hahahahaha Gerard teraz to żeś dopierdolił- śmiałam sie jak niezrównoważona osoba, na co Gerard mi zawtórał
- dobra to było głupie, a teraz to tak na serio to gdzieś ty tyle była
- spotkałam moją najlepszą przyjaciółke jeszcze z czasów podstawówki, i wybrałyśmy sie na mały shopping- powiedziałam i podniosłam moje torby do góry
- aha no na pewno to jest mały shopping...
- no przecież ci mówie niee... a teraz wybacz jestem totalnie wypompowana z jakiegokolwiek życia i marze tylko o łużku...
- okej, powiedz mi tylko, czy pójdziesz jutro ze mną na trening?
- wybacz ale jutro nie mam czasu ani siły
- heh nie ma sprawy- przechodząc przez salon pomachałam trzem roześmianym mordom na przywitanie, a byli to Neymar, fabs i leo, grali w fife
- hej wiki przyłączysz sie do nas
- może bym to zrobiła, tyle że jestem padnięta... wybczcie- powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów
- miłych snów...- usłyszałam jeszcze tylko z sobą i mogę przysiądz że mówił je ney, gdy dotarłam do pokoju od razu żuciłam sie na łóżko i usnęłam
Neymar POV:
Miłych snów- powiedziałem... rety ale ze mnie debil... miłych snów... nie stać cie na więcej, wiki nie wydaje sie już na mnie zła... ale nie powiem zaskoczyła mnie i równocześnie zaintrygowała mi gdy odmówiła mi wyjścia na kawę... no bo jeszcze nikogo takiego nie spotkałem, ona jest inna od wszystkich dziewczyn jakie poznałem, o nią jest warto walczyć... z moich przemyśleń wyrwali mnie moi kumple, mówiąc że teraz jest moja kolej grania
Hej hej hej... tak dawno mnie tu nie było... no ale najprawdopodobniej nikt tego ne czyta, no ale nieważne tak czy siak dodaje nowy rozdział, cóż, na pewno nie chce wam się tego czytać i najprawdopodobniej tego nie robicie, no ale trudno... dosyć użalania się nad sobą, czekam na komy jak nie to foch xd żartuje spokojnie, ale tak na serio to czekam na komentarze, nawet jeden...
A TERA SUCHAR:
jak nazywa sie specjalista od owiec??
fachowiec
XD mało zabawne ale niestety mówi sie trudno, musze jednak napisać HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHs
poniedziałek, 30 marca 2015
rozdział 8
-Wybacz ale muszę odmówić- no a co ja mu miałam powiedzieć, facet ma dziewczyne, jak by sie dowiedziała że spotkam sie z jej chłopakiem to by mi chyba oczy wydrapała, ale wracając ney był chyba troszkę zdziwiony moją odpowiedzią, no ale kto by nie był?
- oh... no to... dozobaczenia- ney był troche zawiedziony i speszony wsiadł do swojego samochodu i z piskiem opon odjechał
Poczekałam jeszcze jakieś 5 minut i zjawił się pique
- wiki rusz ten poślad i chodź do auta- krzyknął mi Gerard, szybko pobiegłam do auta i równie zwinnie wsiadłam do samochodu.
- no i jak było na treningu
- a no wiesz troche nudy ale było by lepiej jakbym sama mogła grać
-no to czemu nie grałaś?
- no bo mnie speszyli że ja to tak świetnie gram i to tak jakoś
- aha... to wiki sie zawstydziła jakie to słodkie- za ten komentarz dostał porządnie ode mnie w łeb- ała... no co, a jak tam z Neymarem ??- zapytał sie mnie do tego śmiesznie ruszając brwiami
- no a jak ma być... ma dziewczyne poza tym nadal jestem na niego troche zła za tą akcję z davim
-serio? Wiesz mogłabyś mu trochę odpuścić... wiesz jak się chłopak stresował że ty sie do niego odzywać wogule nie będziesz, mówię ci przez cały czas spędzony w szatni pytał się mnie w skali od 1-10 jak bardzo jesteś na niego zła, a ja mu wtedy że nie wiem, a ten tak cały czas... rozumiesz? Cały czas- no dobra że ja jestem kulturalna to za te jego wypociny muszę mu jakoś odpowiedzieć
- och no geri widzę że się namęczyłeś tym monologiem, dlatego pomyślę nad tym, no bo sam wiesz jak to jest, to tak jakby Shakira zostawiła z kimś nieodpowiedzialnym dziecko, i ono się zgubiło
- no ale naszczęście ty jesteś tą naszą opiekunką i ja nie musze sie o nic martwić
- no dobra udało ci się, już koniec focha na Neymara... ale pamiętaj drugi raz się tak nie dam... rozumiesz
- oczywiście, no to kiedy amierzasz powiedzieć neyowi że mu wybaczyłaś, może na jutrzejszym treningu?
- sorry Gerard, ale na jutro już mam plany i nie pojadę z tobą na trening
- ach jakiż to ty masz plany kochaniutka?
- nie powinno cie ty obchodzić
- ej no weź, bo pomyśle że idziesz na randkę i wszystkim to wygadam
- nie geri nie idę na randkę muszę sobie znaleźć jakąś pracę i mieszkanie nie mogę już na zawsze u was mieszkać, bo to tak trochę mi nie wypada
- ej nie rób mi tego, kto mi będzie rano takie pyszne śniadania gotował
-a Shakira?
- błagam cię, czy ty wiesz jak ona gotuje?- kiedy to powiedział to się uśmiałam
-ej bo ja jej to mogę powiedzieć
- ale ona to wie- cały czas mówił rozbawiony geri- niestety ale milan sie wygadał, i w takich świetnych nastrojach dojechaliśmy do domu, kiedy wparowaliśmy do domu Shakira robiła obiad... dalej to chyba nie trzeba mówić, ale dla niewtajemniczonych to tarzaliśmy się po podłodze jak jakieś kompletnie psychicznie osoby, przez co pierwsze co powiedziała Shakira było
- ile wam fabs tych cukierków dał?
- nie wiem nie liczyłam- ledwo co udało mi się to z siebie wydusić, ja przynajmniej mogłam coś powiedzieć, bo Gerard to się chyba zapowietrzył- ej Gerard nie zapominaj o oddychaniu, no wiesz to jest tak wdech i wydech wdech i wydech- przez moją jakże pomocną pomoc( to stwierdzenie jest poprostu prze) Gerardowi jeszcze gorzej się oddychało, naszczęście po jakiś 20, no dobra 30 minutach się uspokoił, wtedy mogliśmy sprawdzić czy to co mówił Gerard o jedzeniu shakiry jest prawdziwe, a boję się że to jednak prawda
- no to kochanie co dziś pysznego na obiad- mówił jak się spodziewaliście Gerard
- a wiesz postanowiłam zaszaleć i dziś na obiad jest risotto
- o mniam shaki uwielbiam to
- no wiem specjalnie dla ciebie właśnie to zrobiłam, także mam nadzieję że będzie ci smakować, co prawda milan nie lubi tego co gotuję ale według Gerarda to to jest pyszne- skończyła swoje przemówienie Shakira a ja po minie pique już bałam się tego chociaż dotknąć, no ale cóż raz kozie śmierć, tak jak szybko wzięłam to do buzi tak szybko chciałam się tego z mojej buzi pozbyć, ja rozumiem że nie trzeba być dobrym w gotowaniu, ale chyba nawet Gerard wie że do risotto trzeba najpierw ugotować ten ryż
- i jak wiki hymmm.. smakuje- zapytała sie mnie shakira z nadzieją w oczach, a ja nie miałam serca żeby jej powiedzieć że to co robiła było poprostu ochydne
- no wiesz Shakira... to jest naprawde strasznie dobre
- och dzięki, cieszę sie że ci smakuje
Uśmiechnęłam się do niech co ona odwzajemniła. Po skończonym obiedzie, jako jedyna z całej naszej dorosłej trójki postanowiłam posprzątać po obiedzie, najgorzej jednak poszło mi ze zmywaniem, ponieważ patelnia cała przypalona a do tego jeszcze całkowicie przywarł do niej ryż, musiałam się nieźle opracować żeby to doczyścić jednak ja jestem wielka i ja potrafie wszystko( czujecie ten sarkazm?) no dobra właśnie chowam ostatnią szklankę do szafki gdy do kuchni wchodzi Shakira z nawet fajnym pomysłem, a mianowicie zapytała sie mnie czy chciała bym zagrać z nimi w różne gry planszowe i też nie planszowe, oczywiście że się zgodziłam, będzie fajna zabawa
- no dobra to w co gramy najpierw miluś?- zapytałam się mojego siostrzeńca
- w monopoly- mały krzyknął od razu z radością w głosie
- dobra to ja rozkładam- tak jak powiedziałam tak też zrobiłam- kto zaczyna
- ja!- od razu wyrwał się pique i postano... pique?
- a może niech tak milan zacznie co gerardzie - zapytała się naszego dużego dziecka Shakira
- no dobra ale ja drugi- mówił zrezygnowany Gerard, a ja nie będę gorsza
- to ja chce być trzecia
- wiecie co??- zadała nam pytanie Shakira
- nie- opowiedzieliśmy razem
- ja czasami zastanawiam się czy mam do wychowania jedno dziecko, czy może raczej trzy
- wiesz co??- teraz ja sie jej zapytałam kiwneła głową żebym kontynuowała- ja też się czasami tak zastanawiam. Wszyscy razem zaśmialiśmy się i rozpoczęliśmy grę. Po jakiś dwóch godzinach grania w monopoly mieliśmy dość i postanowiliśmy zagrać w coś innego, tym razem wybierała Shakira
- a co powiecie na coś elektronicznego?
-ale co konkretnie kochanie
- no nie wiem może tak taniec
i już wtedy wiedziałam że jestem na straconej pozycji, ponieważ wszyscy na raz oczywiście prócz mnie krzykneli głośne tak. No to dobra jakoś może dam radę, jednak się myliłam
- no dalej wiki właśnie pokonuje cię milan
- oj cicho bądź Gerard
- co cicho trzy latek pokonuje cie właśnie w tańcu
-wiesz nigdy nie twierdziłam że jestem dobra w tańcu
I to był mój błąd, chwila nieuwagi i leżę na ziemi jak długa, a reszta się ze mnie śmieję, przez co ja też zaczęłam się śmiać , po jakimś czasie przestaliśmy się ze mnie brechtać
- to wcale nie było śmieszne
- nie no wcale- mówił sarkastycznie Gerard
- hej a tak właściwie to która godzina?
- dochodzi 9.30 a co?
- no to muszę iść odpocząć, jutro czeka mnie pracowity dzień
- serio to co jutro takiego będziesz robić??
- idę szukać pracy i mieszkania
- wiki a po co ty się tak z tym śpieszysz przecież jesteś w barcelonie dopiero kilka dni
- no wiem ale nie chce wam cały czas siedzieć na głowie
- dziewczyno czy ty nie ogarniasz, że to żaden problem cię tu trzymać?
- wiem już Gerard mi to mówił, ale ja już postanowiłam i zdania nie zmienię.
- ale ty jesteś uparta
-ciekawe po kim to mam??- Shakira zrobiła zamyśloną minę- dobra ja idę się umyć i lulu bo jutro nie wstanę.
- to o której ty masz zamiar wstać
- a coś tak koło 9
- i ty nie wstaniesz?? Boziu ale ty jesteś leniwa
- no wiem ale taką mnie kochasz prawda- zapytałam się jej przesłodko z oczami jak mort
- no oczywiście... a co ty myślałaś
- okej... to ja idę branoc
Wyszłam na górę i tak jak postanowiłam pierw poszłam się wykąpać, a potem lulu, co było najdziwniejsze to to że nic mi się nie śniło. Wstałam powoli było coś koło 9 także się wyrobiłam tak jak miałam w planach. Gdy weszłam do łazienki pierwsze co zrobiłam było umycie zębów, a potem szybko się wyszykowałam i zeszłam na dół do kuchni, nikogo w niej nie było. Szybko napiłam sie soku pomarańczowego mojego ulubionego i zagryzłam jakąś szybko dwoma tostami. Pogoda na polu była wprost wspaniała dlatego postanowiłam pójść pieszo. Ubrałam szybko buty i byłam gotowa do wyjścia jeszcze tylko ulubione perfumy i torebka, wychodzę. Szłam spokojnie ulicami barcelony, i dopiero teraz zauważyłam jaki to miejsce jest cudowne tutaj nikt się nigdzie nie śpieszy co jest zupełną odwrotnością do tego co dzieje się w Londynie, to miasto jest takie piękne, czasami zastanawiam się dlaczego nie zostałam tu na stałe jakieś trzy lata temu, ale odpowiedź nasuwa się sama poprostu nie byłam pełnoletnia, ale teraz teraz to coś innego teraz to ja sama podejmuje decyzję nikt mną nie rządzi, można powiedzieć że jestem w jakiś sposób wolna, byłam tak zamyślona że nie zauważyłam osoby na którą właśnie wpadłam... gdy podniosłam głowę, nie mogłam uwierzyć w to kogo widzę, a to...
Ach taki dramatyczny koniec... plisia o komentarze, a najlepiej takie w których piszecie swoje domysły na temat tajemniczej osoby na którą wpada Wiki... pozdrawiam... ha nie powiem wam jak mam na imię chociaż może jak ładnie poprosicie... hehehehe
A TERA SUCHAR:
co ma wspólnego łyżka z jesienią
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Je sie nią
HAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHHAHAHHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHAHAHAHAHA
- oh... no to... dozobaczenia- ney był troche zawiedziony i speszony wsiadł do swojego samochodu i z piskiem opon odjechał
Poczekałam jeszcze jakieś 5 minut i zjawił się pique
- wiki rusz ten poślad i chodź do auta- krzyknął mi Gerard, szybko pobiegłam do auta i równie zwinnie wsiadłam do samochodu.
- no i jak było na treningu
- a no wiesz troche nudy ale było by lepiej jakbym sama mogła grać
-no to czemu nie grałaś?
- no bo mnie speszyli że ja to tak świetnie gram i to tak jakoś
- aha... to wiki sie zawstydziła jakie to słodkie- za ten komentarz dostał porządnie ode mnie w łeb- ała... no co, a jak tam z Neymarem ??- zapytał sie mnie do tego śmiesznie ruszając brwiami
- no a jak ma być... ma dziewczyne poza tym nadal jestem na niego troche zła za tą akcję z davim
-serio? Wiesz mogłabyś mu trochę odpuścić... wiesz jak się chłopak stresował że ty sie do niego odzywać wogule nie będziesz, mówię ci przez cały czas spędzony w szatni pytał się mnie w skali od 1-10 jak bardzo jesteś na niego zła, a ja mu wtedy że nie wiem, a ten tak cały czas... rozumiesz? Cały czas- no dobra że ja jestem kulturalna to za te jego wypociny muszę mu jakoś odpowiedzieć
- och no geri widzę że się namęczyłeś tym monologiem, dlatego pomyślę nad tym, no bo sam wiesz jak to jest, to tak jakby Shakira zostawiła z kimś nieodpowiedzialnym dziecko, i ono się zgubiło
- no ale naszczęście ty jesteś tą naszą opiekunką i ja nie musze sie o nic martwić
- no dobra udało ci się, już koniec focha na Neymara... ale pamiętaj drugi raz się tak nie dam... rozumiesz
- oczywiście, no to kiedy amierzasz powiedzieć neyowi że mu wybaczyłaś, może na jutrzejszym treningu?
- sorry Gerard, ale na jutro już mam plany i nie pojadę z tobą na trening
- ach jakiż to ty masz plany kochaniutka?
- nie powinno cie ty obchodzić
- ej no weź, bo pomyśle że idziesz na randkę i wszystkim to wygadam
- nie geri nie idę na randkę muszę sobie znaleźć jakąś pracę i mieszkanie nie mogę już na zawsze u was mieszkać, bo to tak trochę mi nie wypada
- ej nie rób mi tego, kto mi będzie rano takie pyszne śniadania gotował
-a Shakira?
- błagam cię, czy ty wiesz jak ona gotuje?- kiedy to powiedział to się uśmiałam
-ej bo ja jej to mogę powiedzieć
- ale ona to wie- cały czas mówił rozbawiony geri- niestety ale milan sie wygadał, i w takich świetnych nastrojach dojechaliśmy do domu, kiedy wparowaliśmy do domu Shakira robiła obiad... dalej to chyba nie trzeba mówić, ale dla niewtajemniczonych to tarzaliśmy się po podłodze jak jakieś kompletnie psychicznie osoby, przez co pierwsze co powiedziała Shakira było
- ile wam fabs tych cukierków dał?
- nie wiem nie liczyłam- ledwo co udało mi się to z siebie wydusić, ja przynajmniej mogłam coś powiedzieć, bo Gerard to się chyba zapowietrzył- ej Gerard nie zapominaj o oddychaniu, no wiesz to jest tak wdech i wydech wdech i wydech- przez moją jakże pomocną pomoc( to stwierdzenie jest poprostu prze) Gerardowi jeszcze gorzej się oddychało, naszczęście po jakiś 20, no dobra 30 minutach się uspokoił, wtedy mogliśmy sprawdzić czy to co mówił Gerard o jedzeniu shakiry jest prawdziwe, a boję się że to jednak prawda
- no to kochanie co dziś pysznego na obiad- mówił jak się spodziewaliście Gerard
- a wiesz postanowiłam zaszaleć i dziś na obiad jest risotto
- o mniam shaki uwielbiam to
- no wiem specjalnie dla ciebie właśnie to zrobiłam, także mam nadzieję że będzie ci smakować, co prawda milan nie lubi tego co gotuję ale według Gerarda to to jest pyszne- skończyła swoje przemówienie Shakira a ja po minie pique już bałam się tego chociaż dotknąć, no ale cóż raz kozie śmierć, tak jak szybko wzięłam to do buzi tak szybko chciałam się tego z mojej buzi pozbyć, ja rozumiem że nie trzeba być dobrym w gotowaniu, ale chyba nawet Gerard wie że do risotto trzeba najpierw ugotować ten ryż
- i jak wiki hymmm.. smakuje- zapytała sie mnie shakira z nadzieją w oczach, a ja nie miałam serca żeby jej powiedzieć że to co robiła było poprostu ochydne
- no wiesz Shakira... to jest naprawde strasznie dobre
- och dzięki, cieszę sie że ci smakuje
Uśmiechnęłam się do niech co ona odwzajemniła. Po skończonym obiedzie, jako jedyna z całej naszej dorosłej trójki postanowiłam posprzątać po obiedzie, najgorzej jednak poszło mi ze zmywaniem, ponieważ patelnia cała przypalona a do tego jeszcze całkowicie przywarł do niej ryż, musiałam się nieźle opracować żeby to doczyścić jednak ja jestem wielka i ja potrafie wszystko( czujecie ten sarkazm?) no dobra właśnie chowam ostatnią szklankę do szafki gdy do kuchni wchodzi Shakira z nawet fajnym pomysłem, a mianowicie zapytała sie mnie czy chciała bym zagrać z nimi w różne gry planszowe i też nie planszowe, oczywiście że się zgodziłam, będzie fajna zabawa
- no dobra to w co gramy najpierw miluś?- zapytałam się mojego siostrzeńca
- w monopoly- mały krzyknął od razu z radością w głosie
- dobra to ja rozkładam- tak jak powiedziałam tak też zrobiłam- kto zaczyna
- ja!- od razu wyrwał się pique i postano... pique?
- a może niech tak milan zacznie co gerardzie - zapytała się naszego dużego dziecka Shakira
- no dobra ale ja drugi- mówił zrezygnowany Gerard, a ja nie będę gorsza
- to ja chce być trzecia
- wiecie co??- zadała nam pytanie Shakira
- nie- opowiedzieliśmy razem
- ja czasami zastanawiam się czy mam do wychowania jedno dziecko, czy może raczej trzy
- wiesz co??- teraz ja sie jej zapytałam kiwneła głową żebym kontynuowała- ja też się czasami tak zastanawiam. Wszyscy razem zaśmialiśmy się i rozpoczęliśmy grę. Po jakiś dwóch godzinach grania w monopoly mieliśmy dość i postanowiliśmy zagrać w coś innego, tym razem wybierała Shakira
- a co powiecie na coś elektronicznego?
-ale co konkretnie kochanie
- no nie wiem może tak taniec
i już wtedy wiedziałam że jestem na straconej pozycji, ponieważ wszyscy na raz oczywiście prócz mnie krzykneli głośne tak. No to dobra jakoś może dam radę, jednak się myliłam
- no dalej wiki właśnie pokonuje cię milan
- oj cicho bądź Gerard
- co cicho trzy latek pokonuje cie właśnie w tańcu
-wiesz nigdy nie twierdziłam że jestem dobra w tańcu
I to był mój błąd, chwila nieuwagi i leżę na ziemi jak długa, a reszta się ze mnie śmieję, przez co ja też zaczęłam się śmiać , po jakimś czasie przestaliśmy się ze mnie brechtać
- to wcale nie było śmieszne
- nie no wcale- mówił sarkastycznie Gerard
- hej a tak właściwie to która godzina?
- dochodzi 9.30 a co?
- no to muszę iść odpocząć, jutro czeka mnie pracowity dzień
- serio to co jutro takiego będziesz robić??
- idę szukać pracy i mieszkania
- wiki a po co ty się tak z tym śpieszysz przecież jesteś w barcelonie dopiero kilka dni
- no wiem ale nie chce wam cały czas siedzieć na głowie
- dziewczyno czy ty nie ogarniasz, że to żaden problem cię tu trzymać?
- wiem już Gerard mi to mówił, ale ja już postanowiłam i zdania nie zmienię.
- ale ty jesteś uparta
-ciekawe po kim to mam??- Shakira zrobiła zamyśloną minę- dobra ja idę się umyć i lulu bo jutro nie wstanę.
- to o której ty masz zamiar wstać
- a coś tak koło 9
- i ty nie wstaniesz?? Boziu ale ty jesteś leniwa
- no wiem ale taką mnie kochasz prawda- zapytałam się jej przesłodko z oczami jak mort
- no oczywiście... a co ty myślałaś
- okej... to ja idę branoc
Wyszłam na górę i tak jak postanowiłam pierw poszłam się wykąpać, a potem lulu, co było najdziwniejsze to to że nic mi się nie śniło. Wstałam powoli było coś koło 9 także się wyrobiłam tak jak miałam w planach. Gdy weszłam do łazienki pierwsze co zrobiłam było umycie zębów, a potem szybko się wyszykowałam i zeszłam na dół do kuchni, nikogo w niej nie było. Szybko napiłam sie soku pomarańczowego mojego ulubionego i zagryzłam jakąś szybko dwoma tostami. Pogoda na polu była wprost wspaniała dlatego postanowiłam pójść pieszo. Ubrałam szybko buty i byłam gotowa do wyjścia jeszcze tylko ulubione perfumy i torebka, wychodzę. Szłam spokojnie ulicami barcelony, i dopiero teraz zauważyłam jaki to miejsce jest cudowne tutaj nikt się nigdzie nie śpieszy co jest zupełną odwrotnością do tego co dzieje się w Londynie, to miasto jest takie piękne, czasami zastanawiam się dlaczego nie zostałam tu na stałe jakieś trzy lata temu, ale odpowiedź nasuwa się sama poprostu nie byłam pełnoletnia, ale teraz teraz to coś innego teraz to ja sama podejmuje decyzję nikt mną nie rządzi, można powiedzieć że jestem w jakiś sposób wolna, byłam tak zamyślona że nie zauważyłam osoby na którą właśnie wpadłam... gdy podniosłam głowę, nie mogłam uwierzyć w to kogo widzę, a to...
Ach taki dramatyczny koniec... plisia o komentarze, a najlepiej takie w których piszecie swoje domysły na temat tajemniczej osoby na którą wpada Wiki... pozdrawiam... ha nie powiem wam jak mam na imię chociaż może jak ładnie poprosicie... hehehehe
A TERA SUCHAR:
co ma wspólnego łyżka z jesienią
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Je sie nią
HAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHHAHAHHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHAHAHAHAHA
piątek, 27 marca 2015
rozdział 7
OMG... to już dziś dziś zobacze jedyny na świecie niepowtarzalny i przepiękny Camp Nou jeju jaka ja jestem dziwna mam okazje spotkać cały skład fc barcelony i ja jaram się tylko stadionem, na ale co nigdy nie twierdziłam że jestem mądra.... no dobra może czasami nieważne. Jakoś wyczołgałam się z łóżka i poszłam do łazienki i spojrzałam na siebie w lustro... nie wiem czy to normalne ale ja uważam że wyglądam ładnie... a najbardziej w sobie podobajom mi sie moje oczy które mają tak zajebisty kolor niebieskiego że poprostu powala odrazu, pamiętam pierwszą reakcje Fabregasa na moje oczy wyglądał tak jakby go coś zamroziło szybko wyczyściłam swoje zębole i właśnie wtedy przypomniałam sobie o sytuacji która miała miejsce wczoraj, a ja nie wiem co mam o tym myśleć, cokolwiek. Szybko włożyłam na siebie czarne legginsy niebieski top oraz tego samego koloru vansy, d tego słuchawki i full cap z cisteczkowym potworem, powoli zchodziłam na duł i słysze ciche rozmowy...
-dobra to jak wiki zejdzie czy każdy wie co ma robić?- zapytał się Gerard
-tatusiu a jak tak będziemy robić to wiki zrobi nam wtedy śniadanie??- zapytał się milan, a ja tam za drzwiami już nie wytrzymywałam
-to tak to jest??-mówię z udawaną złością- byle by wykorzystać wiki... ale nie ma tak łatwo
-wiki!!-podbiegł do mnie milanek- ja nie chciałem, to tatus mi kazał
-i ty brutusie przeciwko mnie?? Od dzisiaj nie kupuje ci już cukierków-powiedział na żarty Gerard
-wybacz tatusiu ale wole obiadki wiki od twoich cukierków, one są strasznie niezdrowe, wiki mi czasami moze ciqstko upiec
-shakira w tej chwili dusi się ze śmiechu gerard ma focha milan stoi na środku kuchni z miną filozofa, a ja stoje przy ścianie i zastanawiam się... z kim ja żyje??? Tak mi się żal zrobiło tego gerarda że postanowiłam go pocieszyć, a co ... dzień dobroci dla zwierząt
-Gerard nie przejmuj się milanem dla mnie twoje cukierki są najlepsze na świecie, musisz mi powiedzieć skąd ty je bierzesz
- nie prubuj mnie pocieszać- mówi"rozpaczliwie" geri- ale jak chcesz wiedzieć to te cuksy dostarcza mi fabsiu dlatego się nie zdziw jak mu tam dzisiaj na treningu będzie odwalało... ale wiesz czasami się zastanawiam czy on przypadkiem nie ma tak zawsze
-o właśnie skoro mówimy już o treningu... to na pewno nikt nie bedzie mi miał ze złe jeśli tam będe
-o boziu wiki nie przesadzaj wiem że enqiere wygląda groźnie ale ten facet jest potulny jak baranek, nie ma o co trząść(trzęść) gaciami
- okej ale ja i tak wole się upewnić
-okej no to Shakira ty jesteś z Milanem a ja i wiki wpierdalamy na boisko
-no tak, ale czy wy musicie tylko o piłce... nawet przy śniadaniu??
-no a czemu nie??- powiedzieliśmy to rzem a Shakira nie wytrzymała i pękła głośnym śmiechem... my oczywiście wraz z nią... jak razem to razem
-dobra ja już nic nie mówiłam- Shakira dała gerardowi buziaka i poszła ubrać milanka swoją drogą kiedy milan widział jak jego rodzice sie całują dało sie u niego usłyszeć tylko blee...
- no dobra młoda za...- zaczął mówić ale jak tylko usłyszałam to słowo to od razu mu przerwałam
-coś ty powiedział??
-że za 1.5h idziemy zbieramy się na
- nie to to wcześniej
-młoda?
-tak i przy okazji nigdy mnie tak nie nazywaj okej... strasznie mnie to irytuje
-oj no dobra... więcej grzechów nie pamiętam- zaśmiał się
-wybaczam, ale to już ostatni raz- z całych sił próbowałam sie nie zaśmiać ale coś mi nie wychodziło Gerardowi zresztą też
-hej gerard pasowało by coś zjeść?? Co nie??
-yhy... no to co dziś szef kuchni serwuje
-proponuje delikatnie opiekany chleb z odrobiną boskiego nadzienia- mówiłam to pełna profesjonalizmu
- wiki?? A możesz po ludzku??
-tosty z Nutellą- gdy Gerard usłyszał to od razu ślinka mu poleciała... naszczęście nie na serio, gdy kończyłam już robić te tosty jak na zawołanie w kuchni zjawiła się cała rodzinka która czychała tylko aż skończę pichcić
-tak jeść najlepiej ale pomuc to już nikt nie łaska?
-wiki- pierwszy w tej sprawie odezwał się milanek, kiwnęłam głową na znak że go słyszę bo stałam do niego tyłem- a poplawi ci humol wiadomość ze to jest naplawde pysne?
-miluś...-bo tak go czasami nazywam- a wiesz że tak??-ślicznie się do mnie uśmiechnoł i dalej jadł
- no wiki seryjnie, kto cie tak wspaniale gotować nauczył??
-a no wiesz sama, gotowanie to moje hobby i to tak jakoś z siebie samo
- no dobra wiki wy tu sobie gadu gadu a tu trzeba na trening jechać
- no dobra już idę tylko buty założę
-spox
- miłej zabawy wam życzę, i żebyście sobie nóg nie połamali
- spokojnie aż takie ciamajdy z nas nie są no nie geri??
-no jasne
Wyszliśmy z domu i podeszliśmy do auta gerarda jak je zobaczyłam to moja dolna szczęka szorowała asfalt-Gerard nie gadaj że to cudeńko jest twoje??
- czemu nie miało by być moje... jest moje i to kupione za własne pieniądze- mówił to z taką dumą
-gerard prosze cie daj mi sie tym przejechać, obiecuje nic sie mu nie stanie tylko plissia ja musze sobie tym pokierować
-nie jestem pewny
- prosze prosze prosze nic sie mus nie stanie a poza tym ty będziesz na miejscu pasażera
-no dobra-powiedział wciąż nie do końca przekonany geri
-aaaaa!! Dzięki jesteś najlepszy, no to wsiadaj czas wypróbować to cacko
-okej tylko ostrożnie
-tak, tak
Takim oto sposobem siedzę na miejscu kierowcy w audi R8, gdy stoimy na światłach podgłaszam muzykę która leci w radiu leciało baliando
Razem z Gerardem śpiewamy czytaj drzemy się na cały głos tak że ludzie idący po ulicy patrzą na nas jak na psychicznie chorych, co tak właściwie się zgadza
Już jesteśmy na parkingu obok camp nou a moja szczena powtórnie szoruje ziemie
-o mój Boże widziałam ten stadion już kilka razy ale on jest poprostu zajebisty, nie uważasz??
-tak wiki uważam ale ja go widzę codziennie nie myślisz że może się on człowiekowi znudzić
-nie... o patrz jaki tam fajny ochroniarz stoi, chyba się pójdę przywitać
-no to idź, a jak już się zaprzyjaźnicie to mu powiedz żeby zaprowadził cie na murawe
-a żebyś wiedział że tak zrobię
Podeszłam jeszcze bliżej tego ogromniastego facia i jak to ja z grzeczności i kultury powiedziałam
-dzieeń dobry- czekam na odpowiedź, a on nic rozumiecie nawet sie nie uśmiechnął... ale ja do takich które sobie odpuszczają, ja jestem bardziej uparta no to spróbujemy jeszcze raz- dzień dobry- dobra trochę lepiej bo się popatrzył, ale nie odpowiada-dzień dobry- czynność powtarzam jeszcze kilka razy i udaje mi się uzyskać odpowiedź
- dzień dobry, a teraz jeśli możesz nie chce zostać zwolniony... chętnie bym sobie z tobą pogawędził ale niestety jakby mnie przyłapali to mam koniec pracy
-serio jest aż tak źle? Nie wieże, no a nawet jakby cie mieli zwolnić to ja do tego nie dopuszcze
- och dzięki - powiedział z miłym uśmiechem- ale niestety chyba nawet ty nic nie zdziałasz
-och no niemożliwe jak ja sie upre to nie ma zmiłuj
-tak złociutka zdążyłem zauważyć
-no dobrze powiedziałam panu dzień dobry to tera musze iść do środka... wie pan może jak się dostać na stadion, a konkretniej na murawę??
-wybacz ale podczas treningu nie można przebywać ludziom na terenie stadionu, właśnie po to ja tu jestem
-och ale ja tam mam być z polecenia
-a to to już zmienia postać rzeczy, wystarczy wejść i kierować się za strzałkami
-dziękuje, bardzo miło było pana poznać, z chęcią pogadała bym jeszcze dłużej no ale cuż, czarna strona mocy wzywa, miłego dnia
-ciebie również, i wzajemnie- uśmiechnęłam sie do niego i weszłam do środka wielkiego camp nou tak jak mówił ochroniarz kierowałam się z strzałkami które zaprowadziły mnie na sam środek ogromnego stadionu. Ale pięknie jest patrzeć stąd na te wszystkie puste miejsca, zapewne jeszcze lepsze kiedy są one wypełnione po brzegi tymi wszystkimi kibicami, chciałabym Kiedyś też to poczuć. Wszystkie rzeczy do treningu chłopaków zostały przywiezione na stadion a pierwsze co zobaczyłam to dziesiątki piłek które tylko wołały kopnij mnie kopnij mni kopnij mnie a że ja jestem dobroduszna to wykonałam ich prośbę wziełam pierwszą lepszą do ręki i zaczęłam nią kapkować robić przeróżne triki tak się wciągnęłam że nie zauważyłam że ponad połowa zawodników fc barcelony gapi się na mnie ze szczenami opuszczonymi do samej ziemi, pierwszy głos oddał nie kto inny jak dani Alves
-ja pierdole dziewczyno gdzieś ty się to nauczyła robić... nawet ja tak nie potrafie- dani powiedział a reszta mu zafturała. Ja to oczywiście jak to ja burak na całej twarzy włosy ja twarz i cisza tak mam jak ktoś mnie komplementuje, no co zrobie w łeb se nie szczele
-nie przesadzajcie przecież to tylko zwykłe kapkowanie
-zwykłe kapkowanie?!?!?!-tym razem głos zabrał messi - podbijanie piłki na wszystkie sposoby ty nazywasz zwykłym kapkowaniem
-noo... tak
Kto cie tego nauczył?- tym razem zabrał głos Neymar, swoją drogą to chyba nie jego wina że ta jego opiekunka okazała się okropna
- nikt... jak mi się nudziło jak byłam mniejsza to sobie ćwiczyłam i tak jakoś wyszło
- no dobra to ty masz u nas wielki podziw.
- a to nie powinno być na odwrót??- zapytałam bo troche mnie dziwi że tak dobra drużyna ma podziw we mnie
- WIKI TY PASZTECIE CZEMU NIE MÓWISZ ŻE PRZYCHODZISZ DZISIAJ NA TRENING, BYM COŚ Z WŁOSAMI ZROBIŁ- i tak oto przez fabregasa cała Barcelona dowiedziała się że jestem na traningu
- a no wiesz fabs jakoś nie było czasu, a ty do nas nie zaglądnąeś
- no wiem wiem... to wszystko moja wina, nie fochaj się- mówi żartobliwie fabsiu, za to cały skład patrzy się na nas z miną WTF?!
- przepraszam fabs ale skąd wy się znacie??- zapytałnie kto inny jak...
Neymar
-już wam tłumaczę, no bo wiki, właśnie tak wogule to to jest wiki, jest bardzo miłą i towarzyską osobą i tak właściwie to...
- FABS!!- wszyscy krzykneli na niego równocześnie
-okej spokojnie no to wiki to siostra Shakiry czyli jest tak troche spokrewniona z pique, a ja wiki to spotkałem już trzy lata temu jak była tutaj pierwszy raz, ale to nieważne, tak więc dlatego znamy się z wiki
-no to witaj w rodzinie- i właśnie wtedy przyszła pora na niedźwiadka, no dobra niedźwiedzia
-chłopaki co wy tak stoicie rozgrzewać się raz dwa a nie męczyć mi tą biedną dziewczynę.
Po tych słowach wszyscy piłkarze zaczeli biegać dookoła boiska bez wyjātku a ja korzystając z okazji podeszłam do trenera
-dzień dobry trenerze, jestem wiki
- miło mi Louis
-niech mi pan powie czy bardzo trudno jest być trenerem takiej dobrej drużyny??
-szczerze??
-no jasne
-cholernie nie dość że jak zepsujemy jakiś mecz to odrazu spadek formy, a to nawet nie chodzi o to
- a jak tam emocje przed niedalekim meczem z realem madryt
- jestem strasznie zdenerwowany, nie dość że są od nas lepsi to ten christiano tak strasznie działa mi na nerwy
-a wie pan co dam panu rade, jak pan chce to ją wykorzysta nie dawajcie najlepszego obrońcy na christiano najlepszych dajcie na bale i pepe, zobaczysz taka strategia będzie o wiele bardziej skuteczniensza
-myślisz?
-ja to wiem ale to pan jest trenerem a nie ja
Dalej już tylko słuchałam i oglądałam trening
Jest już po treningu czekam na tego jełopa pique już jakieś 25 minut ale wciąż go nie widzę
Właśnie z budynku wychodzi czysto ubrany i już nie taki spocony Neymar, ale czemu on idzie w moją stronę... o nie
- siemka wiki, i jak ci się podoba nasz trening?
- a było dosyć ciekawie, ale dupy mi nie urwało- ney się zaśmiał... jeju jaki on ma piękny uśmiech
- no to w ramach tak nudnego treningu może poszłabyś ze mną na kawę??
Dam dam dam dam i co teraz, co powie wiki... powinna się zgodzić, a co jeśli nie. Zostawiajcie komy, whatever
A TERA SUCHAR
GDZIE NAJCZĘŚCIEJ POLUJE SIĘ NA KOTY
*
*
*
*
*
*
*
*
W KOTŁOWNI
HAHAHAHAHAHAHAHAAHAHAHAAAHAHAHAHAHAHAHAANAHAHAHAHANAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH
-dobra to jak wiki zejdzie czy każdy wie co ma robić?- zapytał się Gerard
-tatusiu a jak tak będziemy robić to wiki zrobi nam wtedy śniadanie??- zapytał się milan, a ja tam za drzwiami już nie wytrzymywałam
-to tak to jest??-mówię z udawaną złością- byle by wykorzystać wiki... ale nie ma tak łatwo
-wiki!!-podbiegł do mnie milanek- ja nie chciałem, to tatus mi kazał
-i ty brutusie przeciwko mnie?? Od dzisiaj nie kupuje ci już cukierków-powiedział na żarty Gerard
-wybacz tatusiu ale wole obiadki wiki od twoich cukierków, one są strasznie niezdrowe, wiki mi czasami moze ciqstko upiec
-shakira w tej chwili dusi się ze śmiechu gerard ma focha milan stoi na środku kuchni z miną filozofa, a ja stoje przy ścianie i zastanawiam się... z kim ja żyje??? Tak mi się żal zrobiło tego gerarda że postanowiłam go pocieszyć, a co ... dzień dobroci dla zwierząt
-Gerard nie przejmuj się milanem dla mnie twoje cukierki są najlepsze na świecie, musisz mi powiedzieć skąd ty je bierzesz
- nie prubuj mnie pocieszać- mówi"rozpaczliwie" geri- ale jak chcesz wiedzieć to te cuksy dostarcza mi fabsiu dlatego się nie zdziw jak mu tam dzisiaj na treningu będzie odwalało... ale wiesz czasami się zastanawiam czy on przypadkiem nie ma tak zawsze
-o właśnie skoro mówimy już o treningu... to na pewno nikt nie bedzie mi miał ze złe jeśli tam będe
-o boziu wiki nie przesadzaj wiem że enqiere wygląda groźnie ale ten facet jest potulny jak baranek, nie ma o co trząść(trzęść) gaciami
- okej ale ja i tak wole się upewnić
-okej no to Shakira ty jesteś z Milanem a ja i wiki wpierdalamy na boisko
-no tak, ale czy wy musicie tylko o piłce... nawet przy śniadaniu??
-no a czemu nie??- powiedzieliśmy to rzem a Shakira nie wytrzymała i pękła głośnym śmiechem... my oczywiście wraz z nią... jak razem to razem
-dobra ja już nic nie mówiłam- Shakira dała gerardowi buziaka i poszła ubrać milanka swoją drogą kiedy milan widział jak jego rodzice sie całują dało sie u niego usłyszeć tylko blee...
- no dobra młoda za...- zaczął mówić ale jak tylko usłyszałam to słowo to od razu mu przerwałam
-coś ty powiedział??
-że za 1.5h idziemy zbieramy się na
- nie to to wcześniej
-młoda?
-tak i przy okazji nigdy mnie tak nie nazywaj okej... strasznie mnie to irytuje
-oj no dobra... więcej grzechów nie pamiętam- zaśmiał się
-wybaczam, ale to już ostatni raz- z całych sił próbowałam sie nie zaśmiać ale coś mi nie wychodziło Gerardowi zresztą też
-hej gerard pasowało by coś zjeść?? Co nie??
-yhy... no to co dziś szef kuchni serwuje
-proponuje delikatnie opiekany chleb z odrobiną boskiego nadzienia- mówiłam to pełna profesjonalizmu
- wiki?? A możesz po ludzku??
-tosty z Nutellą- gdy Gerard usłyszał to od razu ślinka mu poleciała... naszczęście nie na serio, gdy kończyłam już robić te tosty jak na zawołanie w kuchni zjawiła się cała rodzinka która czychała tylko aż skończę pichcić
-tak jeść najlepiej ale pomuc to już nikt nie łaska?
-wiki- pierwszy w tej sprawie odezwał się milanek, kiwnęłam głową na znak że go słyszę bo stałam do niego tyłem- a poplawi ci humol wiadomość ze to jest naplawde pysne?
-miluś...-bo tak go czasami nazywam- a wiesz że tak??-ślicznie się do mnie uśmiechnoł i dalej jadł
- no wiki seryjnie, kto cie tak wspaniale gotować nauczył??
-a no wiesz sama, gotowanie to moje hobby i to tak jakoś z siebie samo
- no dobra wiki wy tu sobie gadu gadu a tu trzeba na trening jechać
- no dobra już idę tylko buty założę
-spox
- miłej zabawy wam życzę, i żebyście sobie nóg nie połamali
- spokojnie aż takie ciamajdy z nas nie są no nie geri??
-no jasne
Wyszliśmy z domu i podeszliśmy do auta gerarda jak je zobaczyłam to moja dolna szczęka szorowała asfalt-Gerard nie gadaj że to cudeńko jest twoje??
- czemu nie miało by być moje... jest moje i to kupione za własne pieniądze- mówił to z taką dumą
-gerard prosze cie daj mi sie tym przejechać, obiecuje nic sie mu nie stanie tylko plissia ja musze sobie tym pokierować
-nie jestem pewny
- prosze prosze prosze nic sie mus nie stanie a poza tym ty będziesz na miejscu pasażera
-no dobra-powiedział wciąż nie do końca przekonany geri
-aaaaa!! Dzięki jesteś najlepszy, no to wsiadaj czas wypróbować to cacko
-okej tylko ostrożnie
-tak, tak
Takim oto sposobem siedzę na miejscu kierowcy w audi R8, gdy stoimy na światłach podgłaszam muzykę która leci w radiu leciało baliando
Razem z Gerardem śpiewamy czytaj drzemy się na cały głos tak że ludzie idący po ulicy patrzą na nas jak na psychicznie chorych, co tak właściwie się zgadza
Już jesteśmy na parkingu obok camp nou a moja szczena powtórnie szoruje ziemie
-o mój Boże widziałam ten stadion już kilka razy ale on jest poprostu zajebisty, nie uważasz??
-tak wiki uważam ale ja go widzę codziennie nie myślisz że może się on człowiekowi znudzić
-nie... o patrz jaki tam fajny ochroniarz stoi, chyba się pójdę przywitać
-no to idź, a jak już się zaprzyjaźnicie to mu powiedz żeby zaprowadził cie na murawe
-a żebyś wiedział że tak zrobię
Podeszłam jeszcze bliżej tego ogromniastego facia i jak to ja z grzeczności i kultury powiedziałam
-dzieeń dobry- czekam na odpowiedź, a on nic rozumiecie nawet sie nie uśmiechnął... ale ja do takich które sobie odpuszczają, ja jestem bardziej uparta no to spróbujemy jeszcze raz- dzień dobry- dobra trochę lepiej bo się popatrzył, ale nie odpowiada-dzień dobry- czynność powtarzam jeszcze kilka razy i udaje mi się uzyskać odpowiedź
- dzień dobry, a teraz jeśli możesz nie chce zostać zwolniony... chętnie bym sobie z tobą pogawędził ale niestety jakby mnie przyłapali to mam koniec pracy
-serio jest aż tak źle? Nie wieże, no a nawet jakby cie mieli zwolnić to ja do tego nie dopuszcze
- och dzięki - powiedział z miłym uśmiechem- ale niestety chyba nawet ty nic nie zdziałasz
-och no niemożliwe jak ja sie upre to nie ma zmiłuj
-tak złociutka zdążyłem zauważyć
-no dobrze powiedziałam panu dzień dobry to tera musze iść do środka... wie pan może jak się dostać na stadion, a konkretniej na murawę??
-wybacz ale podczas treningu nie można przebywać ludziom na terenie stadionu, właśnie po to ja tu jestem
-och ale ja tam mam być z polecenia
-a to to już zmienia postać rzeczy, wystarczy wejść i kierować się za strzałkami
-dziękuje, bardzo miło było pana poznać, z chęcią pogadała bym jeszcze dłużej no ale cuż, czarna strona mocy wzywa, miłego dnia
-ciebie również, i wzajemnie- uśmiechnęłam sie do niego i weszłam do środka wielkiego camp nou tak jak mówił ochroniarz kierowałam się z strzałkami które zaprowadziły mnie na sam środek ogromnego stadionu. Ale pięknie jest patrzeć stąd na te wszystkie puste miejsca, zapewne jeszcze lepsze kiedy są one wypełnione po brzegi tymi wszystkimi kibicami, chciałabym Kiedyś też to poczuć. Wszystkie rzeczy do treningu chłopaków zostały przywiezione na stadion a pierwsze co zobaczyłam to dziesiątki piłek które tylko wołały kopnij mnie kopnij mni kopnij mnie a że ja jestem dobroduszna to wykonałam ich prośbę wziełam pierwszą lepszą do ręki i zaczęłam nią kapkować robić przeróżne triki tak się wciągnęłam że nie zauważyłam że ponad połowa zawodników fc barcelony gapi się na mnie ze szczenami opuszczonymi do samej ziemi, pierwszy głos oddał nie kto inny jak dani Alves
-ja pierdole dziewczyno gdzieś ty się to nauczyła robić... nawet ja tak nie potrafie- dani powiedział a reszta mu zafturała. Ja to oczywiście jak to ja burak na całej twarzy włosy ja twarz i cisza tak mam jak ktoś mnie komplementuje, no co zrobie w łeb se nie szczele
-nie przesadzajcie przecież to tylko zwykłe kapkowanie
-zwykłe kapkowanie?!?!?!-tym razem głos zabrał messi - podbijanie piłki na wszystkie sposoby ty nazywasz zwykłym kapkowaniem
-noo... tak
Kto cie tego nauczył?- tym razem zabrał głos Neymar, swoją drogą to chyba nie jego wina że ta jego opiekunka okazała się okropna
- nikt... jak mi się nudziło jak byłam mniejsza to sobie ćwiczyłam i tak jakoś wyszło
- no dobra to ty masz u nas wielki podziw.
- a to nie powinno być na odwrót??- zapytałam bo troche mnie dziwi że tak dobra drużyna ma podziw we mnie
- WIKI TY PASZTECIE CZEMU NIE MÓWISZ ŻE PRZYCHODZISZ DZISIAJ NA TRENING, BYM COŚ Z WŁOSAMI ZROBIŁ- i tak oto przez fabregasa cała Barcelona dowiedziała się że jestem na traningu
- a no wiesz fabs jakoś nie było czasu, a ty do nas nie zaglądnąeś
- no wiem wiem... to wszystko moja wina, nie fochaj się- mówi żartobliwie fabsiu, za to cały skład patrzy się na nas z miną WTF?!
- przepraszam fabs ale skąd wy się znacie??- zapytałnie kto inny jak...
Neymar
-już wam tłumaczę, no bo wiki, właśnie tak wogule to to jest wiki, jest bardzo miłą i towarzyską osobą i tak właściwie to...
- FABS!!- wszyscy krzykneli na niego równocześnie
-okej spokojnie no to wiki to siostra Shakiry czyli jest tak troche spokrewniona z pique, a ja wiki to spotkałem już trzy lata temu jak była tutaj pierwszy raz, ale to nieważne, tak więc dlatego znamy się z wiki
-no to witaj w rodzinie- i właśnie wtedy przyszła pora na niedźwiadka, no dobra niedźwiedzia
-chłopaki co wy tak stoicie rozgrzewać się raz dwa a nie męczyć mi tą biedną dziewczynę.
Po tych słowach wszyscy piłkarze zaczeli biegać dookoła boiska bez wyjātku a ja korzystając z okazji podeszłam do trenera
-dzień dobry trenerze, jestem wiki
- miło mi Louis
-niech mi pan powie czy bardzo trudno jest być trenerem takiej dobrej drużyny??
-szczerze??
-no jasne
-cholernie nie dość że jak zepsujemy jakiś mecz to odrazu spadek formy, a to nawet nie chodzi o to
- a jak tam emocje przed niedalekim meczem z realem madryt
- jestem strasznie zdenerwowany, nie dość że są od nas lepsi to ten christiano tak strasznie działa mi na nerwy
-a wie pan co dam panu rade, jak pan chce to ją wykorzysta nie dawajcie najlepszego obrońcy na christiano najlepszych dajcie na bale i pepe, zobaczysz taka strategia będzie o wiele bardziej skuteczniensza
-myślisz?
-ja to wiem ale to pan jest trenerem a nie ja
Dalej już tylko słuchałam i oglądałam trening
Jest już po treningu czekam na tego jełopa pique już jakieś 25 minut ale wciąż go nie widzę
Właśnie z budynku wychodzi czysto ubrany i już nie taki spocony Neymar, ale czemu on idzie w moją stronę... o nie
- siemka wiki, i jak ci się podoba nasz trening?
- a było dosyć ciekawie, ale dupy mi nie urwało- ney się zaśmiał... jeju jaki on ma piękny uśmiech
- no to w ramach tak nudnego treningu może poszłabyś ze mną na kawę??
Dam dam dam dam i co teraz, co powie wiki... powinna się zgodzić, a co jeśli nie. Zostawiajcie komy, whatever
A TERA SUCHAR
GDZIE NAJCZĘŚCIEJ POLUJE SIĘ NA KOTY
*
*
*
*
*
*
*
*
W KOTŁOWNI
HAHAHAHAHAHAHAHAAHAHAHAAAHAHAHAHAHAHAHAANAHAHAHAHANAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH
niedziela, 22 marca 2015
rozdział 6
-co ty sobie wyobrażasz, jak mogłeś zostawić takie małe dziecko z tak nieodpowiedzialną osobą- byłam tak strasznie zdenerwowana że chyba para mi uszami wychodziła, ale dam sie mu wytłumaczyć bo co jeśli to wcale nie było tak jak ja myślę- a teraz bardzo cie prosze jak chcesz to możesz się z tego wytłumaczyć
- okej słuchaj jest troche prawdy w tym co mówisz, ale ta kobieta która zajmowała się davim... zajmuje sie nim już od dawna nie miałem pojęcia że jest on zdolna do takieg9 czegoś- Neymar był bardzo szczery i poruszony gdy to mówił ale nie jestem pewna czy mogę mu w pełni uwierzyć miałam już coś mówić jednak ney mi przerwał- dobra wiem że nie jesteś przekonana tym co mówie ale prosze, obiecaj miże się zastanowisz nad moimi słowami davi to mój ukochany syn... nie chcę go stracić-mówił szczerze dlatego
- obiecuje- tak wiem jestem dz8wna no ale trudno
-boziu nawet niw wiesz jak się ciesze
- dobra dobra ty to już lepiej idź do daviego bo założe sie ze pique sobie z nimi dwoma nie radzi- zaśmiał sie i poszedł na górę ale zanim stanął na pierwszym schodku posłał mi pełne wdzięczności spojrzenie. Gdy wszyscy już zeszli na duł pożegnałam się z davim i poszłam na kanape sobie poleżeć. Nie mineła minuta a ja już słysze jak pique mnie woła
-ej vicky, a ile do jajecznicy jajek trzeba dać???- i w tej chwili jebłam j nie miałam zamiaru wstawać... kurwa czy on to mówi serio czy nie do końca?
- pique a czy ty jesteś głupi czy ty tylko udajesz?
-sam już do końca nie wiem-chyba pójdę mu pomuc bo biedaczyna mi zje jeszcze coś co mu zaszkodz weszłam do kuchni a tam zobaczyłam jak Gerard nieudolnie rozbija jajka na patelnie-Boże Gerard najpierw tą patelnie trzeba rozgrzać- pokręciłam głową z dezaprobatąi zabrałam od niego ppatelnie oraz jajka
- vicky a coś ty się na tego neya tak strasznie darła, myślałem że zaraz okna rozwali-a co ty myślisz że na ciebie bym sie nie darła gdybyś dziecko zgubił
-no ja wiem ale to n8e ney zgubił to dziecko tylko ta jego opiekunka-masz troche racji ale toże to jego syn to chyba on powinien się nim zajmować a nie jakaś niek9mpetentna opiekunka-och no to ty jesteś zļa na tą opiekunkę a n8e na neya
-ej tego nie powiedziałam
-och no dobra ja wiem swoje jqk chcesz to mogę cie zabrać jutro na trening... pokażesz chłopakom kto żądzi na boisku
- no chyba. To o której jest ten trening??
-bądź gotowa na 10
-ok to ja idę sobie odpocząć... padam
- no to nrazie
-siemka
O boziu ide na camp nou, ale będzie zajebiście już sie nie mogę doczekać, poszļam soę umyć i właśnie z taką myślą usnełam
Sorka że tak8 krutki ale nie mam kompa i pisze na telefonie :-)
Komętujcie pliska
- okej słuchaj jest troche prawdy w tym co mówisz, ale ta kobieta która zajmowała się davim... zajmuje sie nim już od dawna nie miałem pojęcia że jest on zdolna do takieg9 czegoś- Neymar był bardzo szczery i poruszony gdy to mówił ale nie jestem pewna czy mogę mu w pełni uwierzyć miałam już coś mówić jednak ney mi przerwał- dobra wiem że nie jesteś przekonana tym co mówie ale prosze, obiecaj miże się zastanowisz nad moimi słowami davi to mój ukochany syn... nie chcę go stracić-mówił szczerze dlatego
- obiecuje- tak wiem jestem dz8wna no ale trudno
-boziu nawet niw wiesz jak się ciesze
- dobra dobra ty to już lepiej idź do daviego bo założe sie ze pique sobie z nimi dwoma nie radzi- zaśmiał sie i poszedł na górę ale zanim stanął na pierwszym schodku posłał mi pełne wdzięczności spojrzenie. Gdy wszyscy już zeszli na duł pożegnałam się z davim i poszłam na kanape sobie poleżeć. Nie mineła minuta a ja już słysze jak pique mnie woła
-ej vicky, a ile do jajecznicy jajek trzeba dać???- i w tej chwili jebłam j nie miałam zamiaru wstawać... kurwa czy on to mówi serio czy nie do końca?
- pique a czy ty jesteś głupi czy ty tylko udajesz?
-sam już do końca nie wiem-chyba pójdę mu pomuc bo biedaczyna mi zje jeszcze coś co mu zaszkodz weszłam do kuchni a tam zobaczyłam jak Gerard nieudolnie rozbija jajka na patelnie-Boże Gerard najpierw tą patelnie trzeba rozgrzać- pokręciłam głową z dezaprobatąi zabrałam od niego ppatelnie oraz jajka
- vicky a coś ty się na tego neya tak strasznie darła, myślałem że zaraz okna rozwali-a co ty myślisz że na ciebie bym sie nie darła gdybyś dziecko zgubił
-no ja wiem ale to n8e ney zgubił to dziecko tylko ta jego opiekunka-masz troche racji ale toże to jego syn to chyba on powinien się nim zajmować a nie jakaś niek9mpetentna opiekunka-och no to ty jesteś zļa na tą opiekunkę a n8e na neya
-ej tego nie powiedziałam
-och no dobra ja wiem swoje jqk chcesz to mogę cie zabrać jutro na trening... pokażesz chłopakom kto żądzi na boisku
- no chyba. To o której jest ten trening??
-bądź gotowa na 10
-ok to ja idę sobie odpocząć... padam
- no to nrazie
-siemka
O boziu ide na camp nou, ale będzie zajebiście już sie nie mogę doczekać, poszļam soę umyć i właśnie z taką myślą usnełam
Sorka że tak8 krutki ale nie mam kompa i pisze na telefonie :-)
Komętujcie pliska
piątek, 30 stycznia 2015
rozdział 5
przede mną stał mały chłopczyk, który miał góra 3 latka. miał śliczne brązowe oczka i blond włoski, oprucz tego zauważyłam że był cały zapłakany, bez zastanowienia podeszłam do niego i zapytałam się go:
- cześć... jestem wiki, a ty??- zaczęłam spokojnie, żeby go jeszcze bardziej nie wystraszyć, chyba podziałało bo po chwili otrzymałam odpowiedź
- ja jestem davi.
- ale ty masz śliczne imię... a wiesz co mnie jeszcze bardzo ciekawi, zastanawiam sie co taki mały szkrab robi o tak późnej porze sam w parku... może masz ochotę zdradzić mi tą tajemnice... hmmm...
- no bo mój tatuś posedł do swojej dziewcyny, a ze mną została opiekunka... i my poslismy do palku i ona kogoś zauwazyła i do niego posła- gdy tak mówił... zaczeło do mnie wszystko docierać, co za nieodpowiedzialny człowiek zostawia swoje dziecko pod opieką tak niekompetentnej osoby. az sie we mnie coś pobuzowało... zdenerwowałam się, co dość żadko mi sie zdarza po chwili powiedziałam do daviego:
- co ty na to, że pójdziesz na noc do mnie do domu, napijemy sie kakao, a potem zaraz z rana zaczniemy szukać twojego taty. uśmiechnełam sie do niego kiedy usłyszałam odpowiedź
- ale obiecujes
- obiecuje
- na paluszek???- zapytał się i zrobił słodką minkę
- na paluszek.- i w taki oto sposób maszerujemy teraz przez park... boję się tylko co powiedzą na to shaki i geri, ale chyba nie powinni mi tego mieć za złe to tylko mały chłopczyk, a zreszta co miałam zrobić zostawić go samego w parku, jeszcze coś by sie mu stało... o boże gdybym tylko dorwała jego tatę w swoje ręce to bym mu chyba nogi z dupy powyrywała, co za nieodpowiedzialny człowiek... dobra wiki stop o wiele za duzo myślisz, a do tego jeszcze gadasz ze sobą, boże ja chyba popadam w jakąs paranoje... davi idzie wesoło machając rączkami podśpiewując jakaś wesołą melodię pod nosem. dobra powoli zbliżamy się już do domu wiec
-wiki?- moje rozmyślania przerwał głos daviego
-co tam młody?
-a gdzie ty mieskas??
-a widzisz tamten dom na końcu ulicy??- pokazuje mu palcem a on wesoło macha główką-ja mieszkam właśnie tam- a ty davi, gdzie ty mieszkasz?
-ja mieskam lazem z mamusią w brazylii, a telaz psyjechaliśmy lazem z nia do mojego tatusia, ale on ma baldzo duzo placy
- a to czym się zajmuje twój tatuś- mały miał juz odpowiadać, jednak przerwał mu mój telefon
-davi poczekajmy chwileczke tylko odbiorę dobrze- mały pokazał mi paluszkiem że dobrze
-halo wiki
-no jestem... stało sie coś że dzwonisz
- tak i nie, mój przyjaciel ma problem, ale nie mogę zostawić milana samego w domu
- spokojnie, możesz już sie ubierać zaraz będę pod domem
-dziękuje ci bardzo... nawet nie wiesz jaki jestem ci wdzięczny
- dobra, dobra ty to się lepiej juz pośpiesz bo sie w życiu nie wyrobisz
- jane jeszcze raz dzięki i spotkamy się w domu
-no pa
popatrzyłam na daviego, a ten w skupieniu sie mi przypatrywał, ale zaraz sie rozpromienił i zapytał
-kto dzwonił??
-a wiesz taki mój przyjaciel, musimy sie pospieszyć bo on się śpieszy, a nie ma z kim swojego synka zostawić- popatrzył na mnie po czym krzyknoł
- kto pierwszy ten dostaje największy kubek kakao!!!- o ten mały, od razu zyciłam sie za nim w pościg, ale za to jak sie cieszył gdy wygrał nic nie opisze
- wygrałem, czyli że ja dostaje największe kakao- smiał się w niebogłosy... a ja razem z nim
-dobra no to wchodzimy do środka
- wiki??
-hmm...
-a wiesz ze tutaj mieska mój psyjaciel??
- naprawde- nie powiem bo byłam nieco zdziwiona, a może sytuacja się wyjaśni i to może jakis kolega z przeczkola milana.
kiedy weszłam do domu, szybko ściągnęłam buty sobie , a potem daviemu, i ruszylismy w poszukiwaniu gerarda
- hej gerard gdzie jesteś!!- wołam go i słyszę odpowiedx
- w kuchni chodź szybko- kiedy udaje się do kuchni z davim słysze rozmowę, ale nie rozpoznaje jednego głosu gdy wchodzę do kuchni widzę gerarda i tego Brazylijczyka, jestem ciekawa co on tutaj robi- wiki proszę poznaj , to jest mój przyjaciel z boiska... Neymar
- hej miło mi jestem wiki... no to Gerard jak się tak bardzo śpieszcie to może wy już pójdziecie??- pomyślałam że zabrzmiało to trochę źle dlatego odrazu sie poprawiłam - oczywiście ja was nie wyganiam tylko -zaczęłam się głupio tłumaczyć, ale na szczęście lub nieszczęście Gerard mi przerwał
-nnie no co ty nigdy bym tak nie pomyślał ... ok wiki mam ...-tym razem przerwał nam naszą dyskusję nie kto inny jak Neymar
-hej jeśli mogę się wtrącić to chciałbym cię zapytać czy jak byłaś w parku to nie spotkałaś może kogoś- mówił do mnie przypatrując się mi tymi swoimi brązowymi jak czekolada, pięknymi... nie wiki stop t6 nawet gościa nie znasz... patrzy na mnie poprostu swoimi oczami.
-no wiesz nic specjalnego nie widziałam,, ale spotkałam- i w tym momencie do kuchni wszedł davi , kiedy zobaczył neya jego oczy zabłyszczały jak dwie gwiazdy... a kiedy spojrzałam na neya widziałam na jego twarzy poprostu wszystkie uczucia
-davi matko święta co ty tu robisz szukam cie już od jakichś trzech godzin, dlaczego uciekłeś z d9mu... z jego buzi wydostał sie potok słów
-Gerard prosze cię weź daviego i milana na górę i pobaw sie z nimi, ja muszę o czymś porozmawiać z Neymarem- mówię zwyczajnym głosem ale za to w środku jestem jak wulkan gdy Gerard wszedł już z chłopcami na górę zaczęłam mu mówić prosto z mostu..... nie w8adomo kiedy wybuchn
- cześć... jestem wiki, a ty??- zaczęłam spokojnie, żeby go jeszcze bardziej nie wystraszyć, chyba podziałało bo po chwili otrzymałam odpowiedź
- ja jestem davi.
- ale ty masz śliczne imię... a wiesz co mnie jeszcze bardzo ciekawi, zastanawiam sie co taki mały szkrab robi o tak późnej porze sam w parku... może masz ochotę zdradzić mi tą tajemnice... hmmm...
- no bo mój tatuś posedł do swojej dziewcyny, a ze mną została opiekunka... i my poslismy do palku i ona kogoś zauwazyła i do niego posła- gdy tak mówił... zaczeło do mnie wszystko docierać, co za nieodpowiedzialny człowiek zostawia swoje dziecko pod opieką tak niekompetentnej osoby. az sie we mnie coś pobuzowało... zdenerwowałam się, co dość żadko mi sie zdarza po chwili powiedziałam do daviego:
- co ty na to, że pójdziesz na noc do mnie do domu, napijemy sie kakao, a potem zaraz z rana zaczniemy szukać twojego taty. uśmiechnełam sie do niego kiedy usłyszałam odpowiedź
- ale obiecujes
- obiecuje
- na paluszek???- zapytał się i zrobił słodką minkę
- na paluszek.- i w taki oto sposób maszerujemy teraz przez park... boję się tylko co powiedzą na to shaki i geri, ale chyba nie powinni mi tego mieć za złe to tylko mały chłopczyk, a zreszta co miałam zrobić zostawić go samego w parku, jeszcze coś by sie mu stało... o boże gdybym tylko dorwała jego tatę w swoje ręce to bym mu chyba nogi z dupy powyrywała, co za nieodpowiedzialny człowiek... dobra wiki stop o wiele za duzo myślisz, a do tego jeszcze gadasz ze sobą, boże ja chyba popadam w jakąs paranoje... davi idzie wesoło machając rączkami podśpiewując jakaś wesołą melodię pod nosem. dobra powoli zbliżamy się już do domu wiec
-wiki?- moje rozmyślania przerwał głos daviego
-co tam młody?
-a gdzie ty mieskas??
-a widzisz tamten dom na końcu ulicy??- pokazuje mu palcem a on wesoło macha główką-ja mieszkam właśnie tam- a ty davi, gdzie ty mieszkasz?
-ja mieskam lazem z mamusią w brazylii, a telaz psyjechaliśmy lazem z nia do mojego tatusia, ale on ma baldzo duzo placy
- a to czym się zajmuje twój tatuś- mały miał juz odpowiadać, jednak przerwał mu mój telefon
-davi poczekajmy chwileczke tylko odbiorę dobrze- mały pokazał mi paluszkiem że dobrze
-halo wiki
-no jestem... stało sie coś że dzwonisz
- tak i nie, mój przyjaciel ma problem, ale nie mogę zostawić milana samego w domu
- spokojnie, możesz już sie ubierać zaraz będę pod domem
-dziękuje ci bardzo... nawet nie wiesz jaki jestem ci wdzięczny
- dobra, dobra ty to się lepiej juz pośpiesz bo sie w życiu nie wyrobisz
- jane jeszcze raz dzięki i spotkamy się w domu
-no pa
popatrzyłam na daviego, a ten w skupieniu sie mi przypatrywał, ale zaraz sie rozpromienił i zapytał
-kto dzwonił??
-a wiesz taki mój przyjaciel, musimy sie pospieszyć bo on się śpieszy, a nie ma z kim swojego synka zostawić- popatrzył na mnie po czym krzyknoł
- kto pierwszy ten dostaje największy kubek kakao!!!- o ten mały, od razu zyciłam sie za nim w pościg, ale za to jak sie cieszył gdy wygrał nic nie opisze
- wygrałem, czyli że ja dostaje największe kakao- smiał się w niebogłosy... a ja razem z nim
-dobra no to wchodzimy do środka
- wiki??
-hmm...
-a wiesz ze tutaj mieska mój psyjaciel??
- naprawde- nie powiem bo byłam nieco zdziwiona, a może sytuacja się wyjaśni i to może jakis kolega z przeczkola milana.
kiedy weszłam do domu, szybko ściągnęłam buty sobie , a potem daviemu, i ruszylismy w poszukiwaniu gerarda
- hej gerard gdzie jesteś!!- wołam go i słyszę odpowiedx
- w kuchni chodź szybko- kiedy udaje się do kuchni z davim słysze rozmowę, ale nie rozpoznaje jednego głosu gdy wchodzę do kuchni widzę gerarda i tego Brazylijczyka, jestem ciekawa co on tutaj robi- wiki proszę poznaj , to jest mój przyjaciel z boiska... Neymar
- hej miło mi jestem wiki... no to Gerard jak się tak bardzo śpieszcie to może wy już pójdziecie??- pomyślałam że zabrzmiało to trochę źle dlatego odrazu sie poprawiłam - oczywiście ja was nie wyganiam tylko -zaczęłam się głupio tłumaczyć, ale na szczęście lub nieszczęście Gerard mi przerwał
-nnie no co ty nigdy bym tak nie pomyślał ... ok wiki mam ...-tym razem przerwał nam naszą dyskusję nie kto inny jak Neymar
-hej jeśli mogę się wtrącić to chciałbym cię zapytać czy jak byłaś w parku to nie spotkałaś może kogoś- mówił do mnie przypatrując się mi tymi swoimi brązowymi jak czekolada, pięknymi... nie wiki stop t6 nawet gościa nie znasz... patrzy na mnie poprostu swoimi oczami.
-no wiesz nic specjalnego nie widziałam,, ale spotkałam- i w tym momencie do kuchni wszedł davi , kiedy zobaczył neya jego oczy zabłyszczały jak dwie gwiazdy... a kiedy spojrzałam na neya widziałam na jego twarzy poprostu wszystkie uczucia
-davi matko święta co ty tu robisz szukam cie już od jakichś trzech godzin, dlaczego uciekłeś z d9mu... z jego buzi wydostał sie potok słów
-Gerard prosze cię weź daviego i milana na górę i pobaw sie z nimi, ja muszę o czymś porozmawiać z Neymarem- mówię zwyczajnym głosem ale za to w środku jestem jak wulkan gdy Gerard wszedł już z chłopcami na górę zaczęłam mu mówić prosto z mostu..... nie w8adomo kiedy wybuchn
rozdział 4
obudziłam się i poczułam coś bardzo cieżkiego na sobie, otwieram oczy i widzę fabsia... co przeżyje ale czemu on się ślini... fuuuuu. postanowiłam wstać, ale ja jak to ja jestem wredną osobą dlatego postanowiłam zrzucić go z siebię. jak postanowiłam tak też zrobiłam.
-aaaaa- usłyszałam jego krzyk
-hahahha fabsiu żebyś tylko widział swoją mine... ahahahaha... śmiałam się do łez ale to chyba przez moją głupawkę która ostatnimi czasy się nasliła.
-ha. ha. ha. bardzo śmieszne, ciekawe jak ty byś sie czuła gdyby ktoś cie tak znienacka zwaliła na ziemię
- wiesz chyba bym nic nie poczuła, nie pamiętasz... ja mam bardzo dobry sen.
- to nie fer- mówił z mina urzażonego pięcilatka- dobra a tak wgl. to która godzina bo na 15 mam być na tereningu??
- wiesz jeśli mój zegarek dobrze chodzi... to jest godzina 11.30 także masz jeszcze dużo czasu. masz może ochotę na gofry... moja babcia mnie nauczyła robić poprostu wychodzą mi świetne!
- ah wiki jakaś ty skromna... ale jak już mówisz że wychodzą ci świetne to ja się chyba na nie skuszę
- no to na co czekasz ruszaj swoją tłustą dupe i idziesz mi pomagać, bo inaczej nic nie zjesz.
-już, już tylko tak kanapa jest taka wygodna...
- co wybierasz kanapa czy śniadanie
nic nie odpowiedział tyko od razu wstał, i takim o to sposobem byliśmy w kuchni i robiliśmy najlepsze gofry na świecie.
- i jak smakują ci fabsiu- zapytałam sie go
-są poprostu boskie... boże gdzies ty sie tego nauczyła robić... chyba wezme kilka na trening, to będę miał świetna przekaskę na przerwie
- nie ma sprawy, tylko podziel sie z innymi
-ok... a tak właściwie gdzie sa shakira gerard i milan.
-no wiesz skoro nie ma ich wszystkich to zapewne gdzies wyszli- mówiłam do fabregasa z mina filozofa
3 godziny później
-dobra wiki to ja sie zbieram na trening, shakira idzie na próbe...- nie dałam skończyć gerardowi
-a ja zostaję z milanem... juz nie mogę sie doczekać- gdy wyszli zostałam z milankiem... ten szkrab ma w sobie tyle eneri że normalnie nienormalne. skąt on ją bierze... o może to po tym pudełku lodów które razem zjedliśmy?? nieważne taraz leżymy na kanapie wypompowania z jakichkolwiek sił, dlatego postanowiliśmy włączyc telewizor, natrafiliśmy na jakis wywiad, a milan zaczoł krzyczec tata! tata! okazało się że jest to wywiad z całym sładem fc barcelony oprzucz gerarda mogłam rozpoznać też fabregasa, messiego, bartre... nie rozpoznałam tylko jednego z graczy, była to taka czekoladka mniej wiecej mojego wzrostu z takim zajebitym fryzem na głowie, nie powiem bo brzydki nie był ... zapytałam sie milanka czy wie kto to jest powiedział mi że to niejaki Neymar, a wiedział to stąd że kiedyś bawił sie z jego synkiem na ich treningu, podobno ma na imię Davi. ok. godziny osiemnastej milanek poszedł spac ponieważ był wykończony. przed chwila do domu wrócili shakira i gerard shaki z e zmeczenia odrazu poszła się na górę umyść a gerard poszedł do kuchni... najprawdopodobniej coś zjeśc wiec poszłam za nim, może mi tez się coś nawinie.
- no hej geri jak było na treningu??- zapytałam go
- a wiesz było tak jak zawsze, duzo śmiechu i zabawy. tylko ze fabsiu miał z konś pysznie wyglądające gofry i nie chciał na dać ani powiedzieć kto je zrobił- o ta małpa pomyslałam- no ale jakoś mu je wyrwaliśmy... poprostu były boskie... Ney powiedział że jeśli jeszcze raz spotka tego kto robił te gofry to niech przyniesie ich więcej na następny raz- razem z gerardem zaśmialiśmy się
-wiesz co geri ja chyba pójde sie przespacerować
-dziewczyno oszalałaś przecież ty nie znasz tego miasta a jak sie zgubisz... jest noc
- spokojnie wyjdę tylko na chwilę do tego parku obok... mam dobra pamięć nie zgubie sie spokojnie.
-dobra... ale bierzesz ze soba telefon
-ok... nie ma sprawy
szybko poszłam do drzwi założyłam buty i bluzę i wyszłam. mineło może jakieś 15 minut, a ja szłam cichym parkiem po chodniku obok niewielkiego jeziorka, co jakiś czas przechodziły tędy zakochane pary... ci to mieli szczęście, po jakiś 5 minutkach spaceru usłyszałam cichy głos odwruciłam się i zauważyłam...
kogo ona zauważyła???? ( odrazu informuje że nie jest to Neymar, ale może być to ktoś związany z nim) ale tylko może komentujcie lub nie :) do niczego nie zmuszam :p
-aaaaa- usłyszałam jego krzyk
-hahahha fabsiu żebyś tylko widział swoją mine... ahahahaha... śmiałam się do łez ale to chyba przez moją głupawkę która ostatnimi czasy się nasliła.
-ha. ha. ha. bardzo śmieszne, ciekawe jak ty byś sie czuła gdyby ktoś cie tak znienacka zwaliła na ziemię
- wiesz chyba bym nic nie poczuła, nie pamiętasz... ja mam bardzo dobry sen.
- to nie fer- mówił z mina urzażonego pięcilatka- dobra a tak wgl. to która godzina bo na 15 mam być na tereningu??
- wiesz jeśli mój zegarek dobrze chodzi... to jest godzina 11.30 także masz jeszcze dużo czasu. masz może ochotę na gofry... moja babcia mnie nauczyła robić poprostu wychodzą mi świetne!
- ah wiki jakaś ty skromna... ale jak już mówisz że wychodzą ci świetne to ja się chyba na nie skuszę
- no to na co czekasz ruszaj swoją tłustą dupe i idziesz mi pomagać, bo inaczej nic nie zjesz.
-już, już tylko tak kanapa jest taka wygodna...
- co wybierasz kanapa czy śniadanie
nic nie odpowiedział tyko od razu wstał, i takim o to sposobem byliśmy w kuchni i robiliśmy najlepsze gofry na świecie.
- i jak smakują ci fabsiu- zapytałam sie go
-są poprostu boskie... boże gdzies ty sie tego nauczyła robić... chyba wezme kilka na trening, to będę miał świetna przekaskę na przerwie
- nie ma sprawy, tylko podziel sie z innymi
-ok... a tak właściwie gdzie sa shakira gerard i milan.
-no wiesz skoro nie ma ich wszystkich to zapewne gdzies wyszli- mówiłam do fabregasa z mina filozofa
3 godziny później
-dobra wiki to ja sie zbieram na trening, shakira idzie na próbe...- nie dałam skończyć gerardowi
-a ja zostaję z milanem... juz nie mogę sie doczekać- gdy wyszli zostałam z milankiem... ten szkrab ma w sobie tyle eneri że normalnie nienormalne. skąt on ją bierze... o może to po tym pudełku lodów które razem zjedliśmy?? nieważne taraz leżymy na kanapie wypompowania z jakichkolwiek sił, dlatego postanowiliśmy włączyc telewizor, natrafiliśmy na jakis wywiad, a milan zaczoł krzyczec tata! tata! okazało się że jest to wywiad z całym sładem fc barcelony oprzucz gerarda mogłam rozpoznać też fabregasa, messiego, bartre... nie rozpoznałam tylko jednego z graczy, była to taka czekoladka mniej wiecej mojego wzrostu z takim zajebitym fryzem na głowie, nie powiem bo brzydki nie był ... zapytałam sie milanka czy wie kto to jest powiedział mi że to niejaki Neymar, a wiedział to stąd że kiedyś bawił sie z jego synkiem na ich treningu, podobno ma na imię Davi. ok. godziny osiemnastej milanek poszedł spac ponieważ był wykończony. przed chwila do domu wrócili shakira i gerard shaki z e zmeczenia odrazu poszła się na górę umyść a gerard poszedł do kuchni... najprawdopodobniej coś zjeśc wiec poszłam za nim, może mi tez się coś nawinie.
- no hej geri jak było na treningu??- zapytałam go
- a wiesz było tak jak zawsze, duzo śmiechu i zabawy. tylko ze fabsiu miał z konś pysznie wyglądające gofry i nie chciał na dać ani powiedzieć kto je zrobił- o ta małpa pomyslałam- no ale jakoś mu je wyrwaliśmy... poprostu były boskie... Ney powiedział że jeśli jeszcze raz spotka tego kto robił te gofry to niech przyniesie ich więcej na następny raz- razem z gerardem zaśmialiśmy się
-wiesz co geri ja chyba pójde sie przespacerować
-dziewczyno oszalałaś przecież ty nie znasz tego miasta a jak sie zgubisz... jest noc
- spokojnie wyjdę tylko na chwilę do tego parku obok... mam dobra pamięć nie zgubie sie spokojnie.
-dobra... ale bierzesz ze soba telefon
-ok... nie ma sprawy
szybko poszłam do drzwi założyłam buty i bluzę i wyszłam. mineło może jakieś 15 minut, a ja szłam cichym parkiem po chodniku obok niewielkiego jeziorka, co jakiś czas przechodziły tędy zakochane pary... ci to mieli szczęście, po jakiś 5 minutkach spaceru usłyszałam cichy głos odwruciłam się i zauważyłam...
kogo ona zauważyła???? ( odrazu informuje że nie jest to Neymar, ale może być to ktoś związany z nim) ale tylko może komentujcie lub nie :) do niczego nie zmuszam :p
Subskrybuj:
Posty (Atom)