przede mną stał mały chłopczyk, który miał góra 3 latka. miał śliczne brązowe oczka i blond włoski, oprucz tego zauważyłam że był cały zapłakany, bez zastanowienia podeszłam do niego i zapytałam się go:
- cześć... jestem wiki, a ty??- zaczęłam spokojnie, żeby go jeszcze bardziej nie wystraszyć, chyba podziałało bo po chwili otrzymałam odpowiedź
- ja jestem davi.
- ale ty masz śliczne imię... a wiesz co mnie jeszcze bardzo ciekawi, zastanawiam sie co taki mały szkrab robi o tak późnej porze sam w parku... może masz ochotę zdradzić mi tą tajemnice... hmmm...
- no bo mój tatuś posedł do swojej dziewcyny, a ze mną została opiekunka... i my poslismy do palku i ona kogoś zauwazyła i do niego posła- gdy tak mówił... zaczeło do mnie wszystko docierać, co za nieodpowiedzialny człowiek zostawia swoje dziecko pod opieką tak niekompetentnej osoby. az sie we mnie coś pobuzowało... zdenerwowałam się, co dość żadko mi sie zdarza po chwili powiedziałam do daviego:
- co ty na to, że pójdziesz na noc do mnie do domu, napijemy sie kakao, a potem zaraz z rana zaczniemy szukać twojego taty. uśmiechnełam sie do niego kiedy usłyszałam odpowiedź
- ale obiecujes
- obiecuje
- na paluszek???- zapytał się i zrobił słodką minkę
- na paluszek.- i w taki oto sposób maszerujemy teraz przez park... boję się tylko co powiedzą na to shaki i geri, ale chyba nie powinni mi tego mieć za złe to tylko mały chłopczyk, a zreszta co miałam zrobić zostawić go samego w parku, jeszcze coś by sie mu stało... o boże gdybym tylko dorwała jego tatę w swoje ręce to bym mu chyba nogi z dupy powyrywała, co za nieodpowiedzialny człowiek... dobra wiki stop o wiele za duzo myślisz, a do tego jeszcze gadasz ze sobą, boże ja chyba popadam w jakąs paranoje... davi idzie wesoło machając rączkami podśpiewując jakaś wesołą melodię pod nosem. dobra powoli zbliżamy się już do domu wiec
-wiki?- moje rozmyślania przerwał głos daviego
-co tam młody?
-a gdzie ty mieskas??
-a widzisz tamten dom na końcu ulicy??- pokazuje mu palcem a on wesoło macha główką-ja mieszkam właśnie tam- a ty davi, gdzie ty mieszkasz?
-ja mieskam lazem z mamusią w brazylii, a telaz psyjechaliśmy lazem z nia do mojego tatusia, ale on ma baldzo duzo placy
- a to czym się zajmuje twój tatuś- mały miał juz odpowiadać, jednak przerwał mu mój telefon
-davi poczekajmy chwileczke tylko odbiorę dobrze- mały pokazał mi paluszkiem że dobrze
-halo wiki
-no jestem... stało sie coś że dzwonisz
- tak i nie, mój przyjaciel ma problem, ale nie mogę zostawić milana samego w domu
- spokojnie, możesz już sie ubierać zaraz będę pod domem
-dziękuje ci bardzo... nawet nie wiesz jaki jestem ci wdzięczny
- dobra, dobra ty to się lepiej juz pośpiesz bo sie w życiu nie wyrobisz
- jane jeszcze raz dzięki i spotkamy się w domu
-no pa
popatrzyłam na daviego, a ten w skupieniu sie mi przypatrywał, ale zaraz sie rozpromienił i zapytał
-kto dzwonił??
-a wiesz taki mój przyjaciel, musimy sie pospieszyć bo on się śpieszy, a nie ma z kim swojego synka zostawić- popatrzył na mnie po czym krzyknoł
- kto pierwszy ten dostaje największy kubek kakao!!!- o ten mały, od razu zyciłam sie za nim w pościg, ale za to jak sie cieszył gdy wygrał nic nie opisze
- wygrałem, czyli że ja dostaje największe kakao- smiał się w niebogłosy... a ja razem z nim
-dobra no to wchodzimy do środka
- wiki??
-hmm...
-a wiesz ze tutaj mieska mój psyjaciel??
- naprawde- nie powiem bo byłam nieco zdziwiona, a może sytuacja się wyjaśni i to może jakis kolega z przeczkola milana.
kiedy weszłam do domu, szybko ściągnęłam buty sobie , a potem daviemu, i ruszylismy w poszukiwaniu gerarda
- hej gerard gdzie jesteś!!- wołam go i słyszę odpowiedx
- w kuchni chodź szybko- kiedy udaje się do kuchni z davim słysze rozmowę, ale nie rozpoznaje jednego głosu gdy wchodzę do kuchni widzę gerarda i tego Brazylijczyka, jestem ciekawa co on tutaj robi- wiki proszę poznaj , to jest mój przyjaciel z boiska... Neymar
- hej miło mi jestem wiki... no to Gerard jak się tak bardzo śpieszcie to może wy już pójdziecie??- pomyślałam że zabrzmiało to trochę źle dlatego odrazu sie poprawiłam - oczywiście ja was nie wyganiam tylko -zaczęłam się głupio tłumaczyć, ale na szczęście lub nieszczęście Gerard mi przerwał
-nnie no co ty nigdy bym tak nie pomyślał ... ok wiki mam ...-tym razem przerwał nam naszą dyskusję nie kto inny jak Neymar
-hej jeśli mogę się wtrącić to chciałbym cię zapytać czy jak byłaś w parku to nie spotkałaś może kogoś- mówił do mnie przypatrując się mi tymi swoimi brązowymi jak czekolada, pięknymi... nie wiki stop t6 nawet gościa nie znasz... patrzy na mnie poprostu swoimi oczami.
-no wiesz nic specjalnego nie widziałam,, ale spotkałam- i w tym momencie do kuchni wszedł davi , kiedy zobaczył neya jego oczy zabłyszczały jak dwie gwiazdy... a kiedy spojrzałam na neya widziałam na jego twarzy poprostu wszystkie uczucia
-davi matko święta co ty tu robisz szukam cie już od jakichś trzech godzin, dlaczego uciekłeś z d9mu... z jego buzi wydostał sie potok słów
-Gerard prosze cię weź daviego i milana na górę i pobaw sie z nimi, ja muszę o czymś porozmawiać z Neymarem- mówię zwyczajnym głosem ale za to w środku jestem jak wulkan gdy Gerard wszedł już z chłopcami na górę zaczęłam mu mówić prosto z mostu..... nie w8adomo kiedy wybuchn
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz